Paul Evdokimov
Sztuka ikony. Teologia Piękna

IKONY ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA

„Przygarnia potomstwo Abrahamowe. Dlatego musiał się upodobnić pod każdym względem do braci" (Hbr 2,16-17). Dobrowolna śmierć Jezusa jest ostatnim i tak tragicznie brzmiącym akordem Jego oblubieńczej jedności z ludzkością, nie jest jednak wcale końcem Jego ziemskiej posługi. „Dzisiejszy dzień tajemniczo prefigurował Mojżesz, mówiąc: «I pobłogosławił Bóg siódmy dzień». Oto jest ta błogosławiona sobota, oto dzień odpocznienia, w którym spoczął od wszystkich swoich dzieł Jednorodzony Syn Boży" (Jutrznia Wielkiej Soboty). Cisza wielkiego Szabatu otula najwyższe Misterium.

„Podobne" ludziom, podobne Adamowi w stanie sprzed upadku, człowieczeństwo Chrystusa, nie będąc śmiertelne, nie miało jeszcze skutecznej mocy nieśmiertelności. Jednak przyjmując dobrowolnie własną śmierć, Chrystus przyjmuje samą śmiertelność; umiera ze wszystkimi ludźmi, lecz cała ludzkość odnajduje się także w śmierci Chrystusa, który w swej Męce cierpi cierpieniem wszystkich ludzi: „Za wszystkich zaznał śmierci" (Hbr 2,9).

W śmierci każdego człowieka istota ludzka dezintegruje się, duch wraz z duszą oddzielają się od ciała, które, stawszy się ziemią, „wraca do ziemi". Chrystus tak samo „oddaje ducha", lecz „dusza Jego nie pozostała w Otchłani" (Dz 2,27). W tym tajemniczym stanie pozagrobowym jedność dwóch natur w jednej Hipostazie słowa pozostaje niezmienna: „W grobie ciałem, w otchłani duszą jako Bóg, w raju zaś z łotrem, na tronie z Ojcem i Duchem byłeś, Chryste, wszystko napełniający. Ty, którego żadne słowo opisać nie może" (Antyfony Paschalne). Syn Boży zawsze  jest Synem Człowieczym: Bogiem-Człowiekiem, śmierć nie rozdziela natury boskiej i ludzkiej. Więź Jego Hipostazy nie została zerwana nawet z ciałem i dlatego rozkład nie dotknął ciała. Jednak Chrystus doświadcza śmierci prawdziwej, chociaż zadanej przemocą i wbrew naturze, i dusza Jego zstępuje do piekieł.

Śmierć każdego człowieka, jego powrót do ziemi i rozkład ciała wyrażają samą istotę śmiertelności, bezpośredniego i nieuniknionego skutku grzechu. Ponieważ jednak człowieczeństwo Chrystusa nie było śmiertelne, śmierć Jego była dobrowolna i dlatego od razu zwiastuje ona zwycięstwo: „Przez śmierć zwyciężył śmierć".
„Wypełniłem dzieło, które Mi dałeś do wykonania. A teraz Ty, Ojcze, otocz Mnie u siebie tą chwałą, którą miałem u Ciebie pierwej, zanim świat powstał" (J 17,4-5), uroczyście mówi Chrystus w swojej modlitwie kapłańskiej. Jest to wypełnienie kenozy i wejście do wiecznej chwały. Grzech został przybity do Krzyża, a „rozdzielający mur, wrogość - zburzony" (Ef 2,14). Teraz zaś Ojciec odpowiada na prośbę Syna, na Jego ostateczną epiklezę: „Wskrzesił Go z martwych i udzielił Mu chwały" (l P 1,20-21). Pierwszy męczennik Szczepan ujrzał Syna Człowieczego stojącego w chwale po prawicy Boga (Dz 7,55-56); Ojciec wyniósł Syna do chwały przez Ducha Świętego.

W akcie zmartwychwstania Bóg daje duszy Chrystusa moc przebudzenia Jego ciała ze snu i złączenia się z nim: „Gdyż niemożliwe było, aby śmierć panowała nad Nim" (Dz 2,24). Chrystus bowiem - Miłość ukrzyżowana, przez swoje pełne posłuszeństwo Ojcu, posłuszeństwo krzyżującej Miłości - otrzymuje doskonałe przebóstwienie swego człowieczeństwa, od tej chwili umieszczone w aktualnej nieśmiertelności. Słowo uczestniczy w akcie trynitarnym, lecz Jego człowieczeństwo synergicznie i aktywnie uczestniczy także w zwycięstwie nad śmiercią. Jeżeli Bóg nie może zbawić człowieka bez niego, to tak samo nie może go wskrzesić bez jego aktywnego udziału, bez krwawego potu i fiat z Getsemani...

Zmartwychwstanie Chrystusa jest zwycięstwem, które usuwa śmierć. Stanowiło więc ono zmianę ontologiczną i od tej pory chwalebne ciało duchowe mogło ponownie pojawić się na świecie nie związane jego prawami. Mogło przejść przez zamknięte drzwi, ukazać się i zniknąć sprzed oczu uczniów. Te archetypiczne właściwości zmartwychwstałego ciała Jezusa mogą sugerować myśl, że każde ciało wskrzeszone traci negatywną siłę odpychania (wrogość i solipsyzm), którą stanowi nieprzejrzysta materialność, zamknięta objętość przedmiotów w przestrzeni, i zachowuje tylko pozytywną siłę przyciągającą (miłosierdzie), co niszczy opór, nieprzenikamość i pozwala przejść „przez", być przejrzystym, trans-przechodzącym, otwartym na wszystkich i w pełni jednoczącym.

Opis ewangeliczny nic nie mówi o samej chwili Zmartwychwstania. Ikonografia bardzo wiernie postępuję za tym milczeniem w jak największym poszanowaniu tajemnicy. Tak więc, idąc za Pismem Świętym, jedynymi ikonograficznymi kompozycjami Zmartwychwstania są „Zstąpienie do piekieł" i „Niewiasty niosące wonności do Grobu". Są to jedyne dwie ikony Święta Paschy.

„Ty zstąpiłeś na ziemię, by odkupić Adama, a ponieważ go tu nie znalazłeś, o Panie, więc zstąpiłeś po niego aż do piekła" (Jutrznia Wielkiej Soboty). Aby dotknąć krańcowego wymiaru upadku i znaleźć się w „sercu stworzenia", Chrystus mistycznie rodzi się w piekle, tam, gdzie zło kuli się w swej ostatecznej beznadziejności. Ikona Narodzenia ukazuje gęste ciemności groty, ciemny trójkąt, w którym Jezus spoczywa niczym w czarnym łonie piekła. Narodzenie nachyla niebiosa aż po najgłębszą głębię otchłani: „Niczym płomień dający światło, ciało Chrystusa pod ziemią rozprasza ciemności piekła". To, co Narodzenie zapowiada, to Epifania, Krzyż i Zstąpienie do piekieł realizują, i od tej chwili „Światłość jaśnieje w ciemności". Jak mówi święty Grzegorz z Nyssy: „Słońce zaszło wraz z Nim, lecz na zawsze rozprasza mroki śmierci". To właśnie na to Słońce otwiera się Biblia, przekazując słowa: „Niechaj się stanie Światłość." Podczas liturgii postępujemy jej śladem w Historii świata: Światłość także została ukrzyżowana, ponieważ jest Światłością trynitamą.* (J 1,5; greckie słowo katelaben od katalambano znaczy przyjmować, a także podbijać.Wulgata wybiera to pierwsze znaczenie: „Ciemności jej nie przyjęty (ogarnęły)", Światłość napotyka na straszliwą przeszkodę, co rzuca na sytuację pewien den pesymizmu. Wschód wraz z Orygenesem przyjmuje drugie znaczenie: „Ciemności jej nie zwyciężyły (podbiły)" i jest to idea niezwydężoności Światła. Przesłanie Janowe łączy te dwa znaczenia, pesymistyczne i optymistyczne, i podkreśla tragizm Światłości, tragizm samego Boga i Jego tajemniczej Miłości: jeszcze na chwilę Światłość i ciemnośd współistnieje w żydu świata.)
 
 Ikona Epifanii ukazuje Chrystusa, jak wchodzi do Jordanu zwanego „płynnym grobem", do otchłani materii wodnej, skrywającej moce zła. Chrystus przenika tę materię, „aby wyrwać ludzkość z Otchłani". Widać wyraźnie, że chrzest Jezusa stanowi już pre-zstąpienie do piekieł: „Wieczne Słowo, Ty przywracasz młodość człowiekowi zniszczonemu odstępstwem; on wraz z Tobą pogryza się w fale".

Pierwotna katecheza zwraca uwagę na sakramentalny wymiar chrztu, zapomniany w historii: chrzest przez zanurzenie odtwarza całą drogę zbawienia, a ochrzczony przechodzi ją postępując za Chrystusem. Sakrament chrztu jest więc bardzo realnym zstąpieniem wraz z Chrystusem w śmierć, jest również zstąpieniem do piekieł. Święty Jan Chryzostom wyraża to jasno: „Wejście do wody, a następnie wyjście z wody symbolizuje zstąpienie do piekieł i wyjście z tego miejsca".* ( Horn. 40 in Cór. 15,29; por. Cyryl Jerozolimski, PG 33, 1079; Grzegorz z Na-zjanzu, PG 46, 585.) Tak więc przyjąć chrzest nie znaczy tylko umrzeć i zmartwychwstać z Chrystusem, lecz także zstąpić do piekieł i wyjść w ślad za Chrystusem. Chodzi o to, że piekło jest groźniejsze niż śmierć; nasuwają się tu na myśl słowa pewnego człowieka ducha: „I nawet nicość, której szukają, nie będzie im dana", to tutaj zostało odniesione ostateczne zwycięstwo.

Chrystus zstępuję do piekieł z ciężarem grzechów i niesie stygmaty krzyża, Miłości ukrzyżowanej. Jednak każdy ochrzczony, zmartwychwstały z Chrystusem, także nosi stygmaty kapłańskich trosk Chrystusa, stygmaty Jego apostolskiego niepokoju o los tych, którzy są w piekle. Nawet jeszcze za życia, nawet dziś może on zstąpić do piekieł współczesnego świata, w jego ostateczny stan odrzucenia i zanieść tam świadectwo światłości Chrystusa. Troska ta pojawia się w sposób obrazowy w Pasterzu Hermasa* (3 IX, 16, 5-17.)  i u Klemensa Aleksandryjskiego.* (Strom., II, 9, 43.)  Apostołowie i Doktorzy Kościoła zstępują do piekieł po śmierci, by głosić zbawienie i udzielać chrztu tym, którzy o to proszą.

Wschód Janowy, tak uwrażliwiony na zmartwychwstanie, pośród swoich charyzmatów ma również wrażliwość na piekło, co tak jasno wynika z jego tradycji liturgicznej i ikonograficznej. Już święty Paweł porusza ten temat w zwartej i zaskakującej formie w Liście do Efezjan 4,9-10: „Słowo zaś «wstąpił» cóż oznacza, jeśli nie to, że również zstąpił do niższych części ziemi? Ten, który zstąpił, jest i Tym, który wstąpił ponad wszystkie niebiosa, aby wszystko napełnić". Widać tu zdumiewającą rozciągłość przemierzonej drogi: kata, ana, u góry, na dole, na górze, dwie krańcowości trasy uskrzydlonego Baranka; zstąpienie do punktu najniższego - do piekła, i wstąpienie do punktu najwyższego - do nieba. Wschód zatrzymuje się w zachwycie wpatrując się w „wysokość i głębię" tajemnicy zbawienia i widzi w nich wymiary miłosierdzia Chrystusa i Jego triumfalnego przesłania: „Wstąpiwszy do góry wziął do niewoli jeńców" (Ef 4,8).

Oddajmy głos Epifaniuszowi w jego wspaniałej homilii z okazji Wielkiej Soboty* (PC 43, 440-464.) : „Cóż to? Wielka cisza króluje dziś na ziemi, wielka cisza i wielka samotność. Wielka cisza, ponieważ Król śpi. Ziemia zadrżała i uspokoiła się, ponieważ Bóg usnął w ciele i udał się obudzić tych, którzy śpią już od wieków. Bóg umarł w ciele i piekło zadrżało. Bóg zasnął na krótko i zbudził ze snu tych, którzy przebywali w piekle...

Udaje się On po Adama, naszego pierwszego ojca, zagubioną owcę. Chce odwiedzić wszystkich tych, którzy przebywają w ciemnościach i w cieniu śmierci... Zstąpmy więc razem z Nim, aby ujrzeć przymierze między Bogiem a ludźmi...tam znajdują się Adam, Noe, Abraham, Mojżesz, Daniel, Jeremiasz i Jonasz... A pośród proroków jest jeden, który woła: «Z czeluści piekieł usłysz moje błaganie, wysłuchaj mego krzyku!» i inny: «Z głębokości  wołam do Ciebie, Panie, Panie, usłysz mój głos» i jeszcze inny: «Rozjaśnij swoje oblicze, a będziemy zbawieni!"

Adam, uwięziony dogłębniej niż inni... przemówił w ten sposób: «Słyszę kroki kogoś, kto idzie ku nam!». I kiedy on to mówił, Chrystus wszedł, trzymając swa zwycięską broń krzyża. Pełen zdumienia, Adam zawołał do innych: «Mój Pan niech będzie z wami wszystkimi!". I Chrystus odpowiedział Adamowi: «I z duchem twoim...» «Wstań spośród umarłych. Ja jestem twoim Bogiem i z twojego powodu stałem się twoim synem... Wstań i wyjdźmy stąd, gdyż ty jesteś we Mnie, a Ja jestem w tobie, obaj tworzymy jedną  niepodzielną osobę... Wstańcie, wyjdźmy stąd i przejdźmy od boleści do radości... Mój Ojciec niebieski czeka na zagubioną owcę... sala weselna jest już przygotowana... wieczne namioty są rozbite... to Królestwo niebieskie, które istniało przed wszystkimi wiekami, czeka na was...»"

W ciszy Wielkiego Piątku nie sprawuje się Eucharystii, gdyż Chrystus przebywa w piekle. Dla ziemi jest to dzień bolesny, nabożeństwo żałobne i płacz Theotokos, lecz w piekle Wielki Piątek to już Pascha, jej moc rozprasza ciemności w sercu Królestwa śmierci.

Kościół Świętego Zbawiciela na Chórze (Kariye Camii) w Konstantynopolu sięga początkami V wieku, a w XII wieku został odbudowany; nazwa Chora znaczy „pośród pól", poza murami. Obok głównej świątyni znajduje się kaplica lub parekleseion. Jej absyda poświęcona jest Anastasis i ukazuje zstąpienie Chrystusa do piekieł. Imponujące prace konserwatorskie, polegające na usuwaniu nałożonego przez muzułmanów wapna, prowadzone przez Byzantine Institute of Ameńca, przywróciły freskom i mozaikom całe ich pierwotne bogactwo i ukazały wyjątkowe piękno renesansowej sztuki bizantyjskiej z XIV wieku.

Artysta, który namalował „Zstąpienie do piekieł", był mistrzem o wyjątkowej wiedzy; pozostaje anonimowym, a jego dzieło datowane jest na pierwsze lata XIV wieku.

Według świętego Piotra Chrystus, Wyzwoliciel, zwiastuje uwięzionym Ewangelię (l P 4,6), a Jego słowa o zbawieniu już są aktem zbawczym; „Poszedł głosić zbawienie nawet duchom zamkniętym w więzieniu". Chrystus depcze stopami rozbite wrota piekieł. W czarnej otchłani widoczny jest skuty kajdanami Szatan i zwyciężone moce piekielne, pozostałości jego złej mocy są sym-bolicznie przedstawione w postaci zerwanych łańcuchów, kluczy i gwoździ...

W środku ikony, w nagłym geście ukazany jest Chrystus-Piorun, jaśniejący światłem. Pan Życia pełen dynamizmu Ducha Świętego i promieniejący Bożymi energiami. Jednak oblicze Jego, jakby zastygłe w nieskończonej czułości, po królewsku opanowuje ten wyzwalający ruch. Jest to plastyczna transpozycja liturgii paschalnej, śpiewanej w czeluściach piekieł. Moc gestu Chrystusa, ta gwałtowność, która wstrząsa niebiosa i przechodzi przez firmamenty, jest podkreślona ruchem Jego falującego płaszcza. Chrystusa otacza mandorla, utworzona ze sfer niebieskich, usianych błyszczącymi gwiazdami i przenikniętych Jego promieniowaniem. Chrystus odziany jest w Światłość, atrybut ciała uwielbionego i symbol Bożej Chwały. Dlatego szaty Jego mają barwę nadprzyrodzonej bieli i odpowiadają białości szat z Taboru; gdzie indziej, na innych ikonach, są one złotoźółte i pokryte asystką, złotymi promieniami. Chrystus ma na sobie szatę Króla, jest Panem, lecz Jego jedyną władzą jest ukrzyżowana Miłość i niezwyciężona moc Krzyża.

Jednym silnym ruchem dłoni Chrystus wyrywa z piekieł zdumionych Adama i Ewę. Oto wstrząsające spotkanie dwóch Adamów, które już prorokuje Pleromę Królestwa. Dwaj Adamowie teraz utożsamiają się ze sobą już nie w kenozie Wcielenia, lecz w Chwale Paruzji. „Ten, który powiedział do Adama «Gdzie jesteś?» wstąpił na krzyż, by szukać tego, który był zgubiony. Zstąpił do piekieł mówiąc: «Pójdż więc, mój obrazie i moje podobieństwo"" (hymn świętego Efrema). Dlatego grupy po prawej i lewej stronie przedstawiają drugi plan - elementy składowe Adama - ludzkość, ludzi. Są to sprawiedliwi i prorocy; po lewej stronie znajdują się królowie Dawid i Salomon, przed nimi zaś Poprzednik, który ponownie wykonuje gest świadka i wskazuje na Zbawiciela; po prawej stronie stoi Mojżesz, który na wielu ikonach trzyma tablice Prawa. Wszyscy rozpoznają Zbawiciela i wyrażają to gestami i postawą. „A Chrystus, wyciągając rękę, uczynił znak krzyża nad Adamem i wszystkimi świętymi i trzymając dłoń Adama, wystąpił z piekieł;  i wszyscy święci poszli za Nim."* (Ewangelia Nikodema.)
 Chrystus nie wychodzi z grobu, lecz „spośród umarłych", ek nekron, „wychodząc z unicestwionego piekła niczym z pałacu weselnego..."

Między zstąpieniem do piekieł a ukazaniem się Chrystusa zmartwychwstałego pozostaje przestrzeń misterium otoczona milczeniem, całkowicie niedostępna dla ludzkiego wzroku. Bezpośrednio przechodzi się do drugiej ikony dyptyku Zmartwychwstania, ukazującej niewiasty niosące mirrę do Grobu i trzymające naczynia z wonnościami. Na ikonie Rublowa lub ikonie pochodzącej z jego szkoły stojące u Grobu niewiasty przedstawiono we frapującej widza formie wiązanki trzech kwiatów, w formie zdumiewającej swoją elegancją - są one niczym tajemnicze odbicie trynitarnej jedności.

Na ikonie najczęściej widać dwóch aniołów odzianych w biel, „jednego u wezgłowia, drugiego u stóp", którzy mówią do niewiast: „Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał". Wskazują na pusty grób i na opaski pogrzebowe, a opaski te wyglądają zupełnie tak samo, jak pieluszki Dzieciątka z ikony Narodzenia. W końcu to wszystko, co zostało z piekła, okruchy, pył, pustka, nicość, Życie jest gdzie indziej. „Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń (Jan)... Ujrzał i uwierzył" (J 20,8). To, co zobaczył, pokazuje nam ikona...

Kontemplacja ikony wprowadza w jej symbolikę rzadko spotykaną głębię. Za czasów Mojżesza Arkę Przymierza przykrywała płyta ze szczerego złota zwana Kapporet, co tłumaczy się jako przebłagalnia. Słowo to oznaczy: „to, co zmazuje winy" (Wj 25,21; 37,6). Zgodnie z obrzędem, Kapporet interpretowano jako miejsce, gdzie Bóg jednoczy się ze swoim ludem, aby udzielać mu przebaczenia. „Tam będę się spotykał z tobą" - „tam będę z tobą rozmawiał", skąd nazwa „Namiot Spotkania". W myśl zaleceń Boga Mojżesz polecił umieścić „jednego cheruba na jednym końcu, a drugiego cheruba na drugim końcu przebłagalni". Cheruby miały rozpostarte skrzydła ku górze i zakrywały swymi skrzydłami przebłagalnię. Ikonograf wiernie odtworzył przebłagalnię i tym sposobem stworzył płaszczyznę odpowiedniości. Kapporet i „Namiot Spotkania" były figurami symbolicznymi; jako prefigury, zapowiadały Spotkanie dwóch Adamów oraz miejsce wypełnienia Tajemnicy zbawienia. Moc tego miejsca uczyniła zeń świadectwo tak potężne, że Jan „ujrzał i uwierzył"...

Niewiasty niosące wonności oddalają się z radością i Jezus wychodzi im na spętanie, a Jego pierwsze słowo brzmi khaipese, „radujcie się"...

Duch Święty rozprasza ciemności śmierci, strach przed Sądem, otchłań piekła. Jego Światłość przemienia noc paschalną w „Święto radości", Święto Spotkania. Jedna z homilii świętego Jana Chryzostoma, czytana na jutrzni paschalnej, doskonale wyraża tę sytuację: „Albowiem gościnny jest Pan. Przeto przyjmuje ostatniego jak i pierwszego, i daje odpocząć tym, co o jedenastej godzinie przyszli, podobnie jak tym, którzy pracowali od pierwszej godziny (...) Przeto wejdźmy wszyscy do radości Pana swego; i pierwsi, i drudzy nagrodę przyjmijcie. Bogaci i ubodzy, wszyscy razem się cieszcie. Wstrzemięźliwi i leniwi, ten dzień uczcijcie. Ci, co pościli i co nie pościli, weselcie się dziś (...) Niech nikt nie opłakuje ubóstwa, objawiło się bowiem wspólne królestwo. Niech nikt nie opłakuje grzechów, przebaczenie bowiem z grobu zajaśniało. Niech nikt nie lęka się śmierci, wybawia bowiem nas śmierć Zbawiciela (...) Uczta przygotowana, rozkoszujcie się wszyscy. Baranek przy-gotowany, niech nikt nie wyjdzie głodny..." (J. Klinger, O istocie prawosławia. Warszawa 1983, s. 122-123).


Niniejszy tekst stanowi fragment książki Paula Evdokimova "Sztuka ikony. Teologia Piękna", Wydawnictwo Księży Marianów, Warszawa 1999, s. 262 - 271.
 
© Copyright by Świat prawosławia 2002r.