Paul Evdokimov
Sztuka ikony. Teologia Piękna

Ikona Matki Bożej Włdzimierskiej

„Samo imię Theotokos, Matka Boża, zawiera całą Tajemnicę ekonomii zbawienia", mówi święty Jan Damasceński*.(De fide orth.,III, 12.) Analogia między Ewą, Maryją a Kościołem sięga świętego Ireneusza** ( Adv. haer., , III, c. 22, n. 4.) i od tego czasu Ojcowie postrzegają w Maryi Niewiastę - nieprzyjaciela Węża, Niewiastę odzianą w Słońce, obraz Mądrości Bożej w samej swej istocie: integralności i niewinności bytu. Jeżeli Duch Święty uosabia Bożą świętość,*** ( Św. Cyryl Aleksandryjski, De Trinitate.)  to Matka Boża uosabia świętość ludzką. Dziewicza struktura Jej istoty. Jej prosta obecność jako „przeczystej" okazują się już nie do zniesienia dla sił diabelskich. Ontycznie związana z Duchem Świętym, Maryja jawi się niczym ożywcze pocieszenie. Nowa Ewa-Życie, która zachowuje i chroni wszelkie stworzenie, a przez to staje się figurą Kościoła w jego macierzyńskiej trosce.

Poświęcenie Dziewicy Maryi życiu Świątyni, według dawnej tradycji, a przede wszystkim Jej jedyne umiłowanie Boga osiągają w Niej taką głębię i intensywność, że poczęcie Syna staje się w Niej jakby Bożą odpowiedzią na głębię Jej życia modlitewnego, na Jej przejrzystość na energie Ducha.

Jako „korona dogmatów", rzuca Ona światło na trynitarną tajemnicę, odzwierciedloną w tym, co ludzkie: „Porodziłaś Syna bez ojca, tego Syna, który narodził się z Ojca bez matki".**** ( Dogmatikon trzeciego tonu.) Bezmacierzyńskiemu ojcostwu Ojca w Bóstwie odpowiada bezojcowskie macierzyństwo Theotokos w człowieczeństwie, figura dziewiczego macierzyństwa Kościoła. Co pozwala mówić Cyprianowi: „Nie może mieć Boga za Ojca ten, kto nie ma Kościoła za matkę".* ( De cath. eccies. unitate, c. 6.) Maryja wyraża Bożą Filantropię.

Maryja Dziewica została zachowana od wszelkiej nieczystości, od wszelkiego zła, które, przez kolejne oczyszczenia przodków, przez szczególne działanie Ducha Świętego i Jej dobrowolny czyn, utraciło w Niej zdolność działania. To właśnie tę dobrowolność ludzkiej odpowiedzi, ponieważ człowiek nie mógłby być zbawiony bez nieskrępowanego udziału swojej woli, podkreśla synteza myśli patrystycznej, której ten konkretny temat przedstawia Mikołaj Kabasilas: „Wcielenie było nie tylko dziełem Ojca, Jego Mocy i Jego Ducha, lecz także dziełem woli i wiary Dziewicy Maryi. Bez zgody Przeczystej, bez udziału Jej wiary, zamiar ten byłby tak samo niemożliwy do zrealizowania, jak bez udziału trzech Osób Boskich. Bóg bierze Ją na Matkę dopiero po udzieleniu wskazówek i przekonaniu Jej, bierze od Niej ciało, którego Ona zgadza się Bogu użyczyć. Tak samo, jak chciał wcielić się, tak też chciał, by Jego Matka zrodziła Go dobrowolnie, wyrażając zgodę".* ( Homilia na święto Zwiastowania.)

Wyznając trwałe dziewictwo Matki Bożej, prawosławie nie przyjmuje pojęcia uwolnienia, które wprowadza dogmat Niepokalanego Poczęcia. Ten dogmat stawia Matkę Bożą z boku, odbiera Ją wspólnemu przeznaczeniu ludzkości i ukazuje możliwość wyzwolenia od grzechu pierworodnego jeszcze przed Krzyżem, a więc tylko za sprawą łaski. Otóż Bóg nie oddziaływuje na człowieka, lecz działa w nim, nie oddziaływuje na Dziewicę Maryję przez dar superadditum, lecz działa w samym wnętrzu synergizmu między Duchem Świętym a świętością „sprawiedliwych przodków Bożych". Łaska nie niszczy siłą ładu natury. Jezus może przyjąć ciało, ponieważ człowieczeństwo w Maryi daje Mu to ciało, toteż Maryja nie uczestniczy w Odkupieniu, lecz we Wcieleniu; w Dziewicy Maryi mówią wszyscy: „Tak, przyjdź Panie  Jezu!" Podczas objawień w Lourdes, Matka Boża miała powiedzieć: „Ja jestem Niepokalane Poczęcie". Ponieważ jednak wydarzyło się to w dniu Zwiastowania - 25 marca 1858 r. - Kościół prawosławny odnosi to oświadczenie do niepokalanego poczęcia Słowa przez Maryję. W odniesieniu do Maryi dogmat pomniejsza Jej znaczenie, przemieniając Ją w „predestynowane narzędzie łaski", pomniejsza Jej człowieczeństwo i odbiera Jej wielkość bycia Tą, która dobrowolnie w swej pokorze i czystości wypowiedziała w imieniu wszystkich fiat.

Na fiat Stwórcy odpowiada fiat stworzenia: „Oto ja służebnica Pańska". Anioł Gabriel jest jakby pytaniem, które Bóg stawia wolności człowieka: czy rzeczywiście chce on być zbawiony i przyjąć Zbawcę? Działanie Ducha Świętego przez linię „przodków" i czystość Tej, która jest gratia plena, odbierają złu wszelką broń: grzech pozostaje, lecz traci moc działania...

„Cóż ofiarujemy Tobie, Chryste (...) aniołowie przynoszą Ci śpiew, niebiosa gwiazdę (...) ziemia grotę, pustynia żłób, my zaś Matkę Dziewicę", śpiewa Kościół w Wigilię Bożego Narodzenia. Widać wyraźnie, że Maryja nie jest „niewiastą pośród innych niewiast", lecz Niewiastą odnowioną w swoim macierzyńskim dziewictwie. Cała ludzkość w Dziewicy Maryi rodzi Boga i dlatego Maryja jest Nową Ewą-Życiem; Jej macierzyńska opieka, która otaczała Dzieciątko Jezus, teraz otacza wszechświat i każdą ludzką istotę. Słowa skierowane z Krzyża do Matki: „Niewiasto, oto syn twój" i do Jana: „Oto matka twoja" ustanawiają tę Jej godność matczynego orędownictwa.

W opisie ewangelicznym (Łk 8,19-21) akcent położony jest nie na osobę Maryi, lecz na osobę każdego człowieka: „Kto pełni wolę Bożą ten Mi jest (...) matką". Słowa te znaczą, że każdy człowiek otrzymał łaskę wydania na świat Chrystusa w swojej duszy i utożsamienia się w ten sposób - przez duchową analogię - z Theotokos.

Matka Boża wyprzedza ludzkość, a wszyscy podążają za Nią. Pierwsza przechodzi przez śmierć, którą Jej Syn pozbawił mocy i dlatego modlitwa, którą odczytuje się w godzinie śmierci każdego z wiernych, jest modlitwą o Jej opiekę: „W zaśnięciu, o Theotokos, świata nie porzuciłaś". Zaśnięcie Matki Bożej zamyka bramy śmierci, pieczęć Matki Bożej zostaje położona na nicości, pieczęć, którą utwierdza od góry Bóg-Człowiek, a od dołu - pierwsze „nowe stworzenie" zmartwychwstałe i przebóstwione. Tajemnica Kościoła wyraża się w Bożej doskonałości Chrystusa i w ludzkiej doskonałości Jego Matki. Teksty liturgiczne sławią Jej pełnię jako „granicę tego, co stworzone, i co nie stworzone": „Wysławiajmy, wierni. Chwałę wszechświata. Bramę Niebios, Dziewicę Maryję, Kwiat rodzaju ludzkiego i Rodzicielkę Boga..." - „Matko Życia, Ty wydałaś na świat radość i wesele, które osuszają łzy grzechu" - „Ty radujesz całe stworzenie."

U Ojców słowa Credo: „Który się począł z Ducha Świętego i Maryi Dziewicy" odnoszą się także do tajemnicy powtórnego narodzenia każdego wierzącego, zrodzonego ex fide et Spiritu Sancto, ponieważ wiara każdego z wiernych ma swoje korzenie w uniwersalnej wartości fiat Dziewicy. Zwiastowanie, zwane „Świętem Korzenia", rozpoczyna ekonomię zbawienia, która tym samym sięga „korzenia mariologicznego", a mariologia jawi się jako organiczna część chrystologii. Dlatego właśnie ikona Theotokos prawie zawsze przedstawia Maryję z Synem, Dzieciątkiem Jezus.

Według opisu jednego z kronikarzy ikona Włodzimierska została przywieziona z Konstantynopola na Ruś około 1131 r. Namalował ją artysta grecki, z pewnością niedługo przed jej przewiezieniem do Kijowa; ikona wyraźnie należy do sztuki bizantyjskiej z epoki macedońskiej. Jej wykonanie świadczy o zdumiewającym opanowaniu sztuki ikonograficznej i o doskonałym guście genialnego anonimowego ikonografa. W 1155 r. ikona została przewieziona z Kijowa do Włodzimierza (stąd jej nazwa). Sławna ze swoich cudownych interwencji, ocalała w wielu pożarach, a tak-że podczas najazdów tatarskich; po 1395 r. trafiła do Moskwy. Obecna jest przy wszystkich wydarzeniach politycznych kraju, niczym prawdziwy święty skarb narodu.

Dziewica typu Hodegetria „Wskazująca drogę", przedstawia dogmat chrystologiczny i ukazuje swego Syna, Tego, który jest drogą. Trzyma błogosławiące Dzieciątko na lewym ramieniu, a prawą ręką wskazuje Zbawiciela. Matka Boża typu Eleusa, „Dziewica Czuła", tuli Dzieciątko do siebie i podkreśla macierzyńskość Maryi. Ikona Włodzimierska łączy te dwa typy.

 „Chcąc stworzyć obraz piękna absolutnego i wyraźnie objawić aniołom i ludziom moc swojej sztuki. Bóg naprawdę uczynił Maryję wszech-piękną. Połączył w Niej piękno częściowe, które rozdał innym stworzeniom, i ustanowił Ją wspólną ozdobą wszystkich istot widzialnych i niewidzialnych; albo raczej, uczynił z Niej jakby mieszaninę wszystkich Bożych doskonałości, aniel-skich i ludzkich, piękno wzniosłe, zdobiące oba światy, wznoszące się z ziemi aż do nieba i nawet przewyższające niebo..."* (Św. Grzegorz Palamas, Homilia na święto Zaśnięcia, PC 151, 468 A B.)

Żadna inna ikona nie wyraża tych natchnionych słów Palamasa lepiej od ikony Włodzimierskiej. Przez swoją wysublimowaną doskonałość i taką czystość stylu, że nie można sobie wyobrazić niczego, co mogłoby ją przewyższać, osiąga ona szczyt sztuki ikonograficznej.

Znajduje się na biegunie przeciwnym do rafaelowskiego typu Madonny. Jej piękno przewyższa wszelki kanon ziemski. Jej twarz, pełna niebiańskiego majestatu, utkana z transcendentnych rysów nowego, w pełni przebóstwionego stworzenia, ma w sobie równocześnie pełnię także obecnego człowieczeństwa. Na tym polega jej cud. Ten, kto ją widział, kto widział przede wszystkim oryginał, nigdy nie zapomni jej spojrzenia; tak samo, jak „Matka Jego chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swoim sercu" (Łk 2,51), tak samo ten, kto raz ją widział, zachowa tę wizję głęboko w sercu na zawsze, jak „perłę", o której mówi Ewangelia.

Dzieciątko z kolei w niczym nie przypomina rozczulającej naiwności bambino Gesu, Jest to także Słowo, zawsze odziane w szaty właściwe dorosłym, tunikę i płaszcz, hymation i tylko Jego wzrost wskazuje, że chodzi tu o dziecko. Jego poważne i majestatyczne oblicze odzwierciedla Mądrość Bożą. Szatę ma utkaną z najdelikatniejszych złotych nitek, blasku niegasnącego Słońca, barwy godności Bożej.

Centrum kompozycji znajduje się równocześnie na wysokości serca Dziewicy i na poziomie mocnej szyi Dzieciątka zwanej
„tchnieniem" i symbolizującej tchnienie Ducha Świętego spoczywającego na Słowie.

Matka nosi na sukni maforion, który okala jej głowę (welon -Pokrow), obrzeżony drogocenną taśmą i ozdobiony trzema gwiazdami, jedną nad czołem,* (  Środki nimbów zawsze odpowiadają środkowi czoła. Symboliczna gwiazda przypomina urna na czole Buddy, jak również obrzędowe tatuaże w Afryce. Gwiazdy na ramionach także są znakiem mocy, na Wschodzie sługa całował swego pana w ramię.) dwie pozostałe na ramionach, co stanowi dogmatyczny znak jej trwałego dziewictwa.
Kompozycja ma formę trójkąta wpisanego w wydłużony prostokąt, tajemnicy Trójcy Świętej wpisanej w byt świata. Wierzchołek trójkąta został lekko przesunięty na prawo, co wprowadza element pewnej swobody i żywej giętkości. Prawe ramię Matki Bożej łączy się z linią pleców Dzieciątka, w bardzo wystudiowany sposób kontrastując z lewym podniesionym ramieniem i przerywając jakąkolwiek monotonię konturów.

Twarz Matki Bożej jest pociągła, nos długi i spiczasty, usta wąskie i zaciśnięte, oczy duże i ciemne, rzęsy odwinięte. Lekko uniesione brwi, zmarszczki między nimi i nieruchomość wpatrzonych w nieskończoność oczu nadają twarzy wyraz głębokiego i przejmującego zasmucenia; kąciki ust potęgują to wrażenie smutku. Cień rzęs pogłębia intensywność barwy tęczówek i powoduje, że oczy wydają się jakby zapatrzone w niezmierzoną głębie, niedostępną dla wzroku widza. Oczy Dzieciątka są wypukłe, co czyni je szeroko otwartymi, usta - pełne i duże.

Matka Boża trzyma Dzieciątko na prawym ramieniu, lewa dłoń ledwie Go dotyka i raczej wskazuje Dzieciątko oczom widzów. Dzieciątko czule przytula twarz do twarzy matki, całe zawiera się w tym geście czułości i pocieszenia. Jego uwaga, skierowana na stan ducha Matki, widoczna jest w ześrodkowanym ruchu Jego oczu i może przywoływać inną kompozycję ikonograficzną, Złożenie do Grobu: „Nie płacz nade mną. Matko..."

Dzieciątko darzy Matkę gestem uspokajającej pieszczoty; jedną ręką ściska Jej maforion, drugą czule otacza Jej szyję. Matkę objął cień przyszłych cierpień. Lekkie pochylenie głowy ku Dzieciątku  osłabia Jej majestatyczność Matki Bożej. Jest Ona obrazem Kościoła, który nosi w sobie zbawienie, równocześnie wciąż na nie czekając, wyznaje wiarę w nie i przez Krzyż kontempluje Zmartwychwstanie.

Rublow znał tę ikonę Dziewicy. Któż zdoła opisać niezmierzoną głębię spojrzenia Ojca na ikonie Trójcy Świętej, głębię, która w zdumiewający sposób odpowiada intensywności i tajemniczości spojrzenia Włodzimierskiej Theotokos? Miłość uzewnętrznia się na obu ikonach przez ten sam gest pochylenia głowy. Miłość Ojca to miłość ukrzyżowana, podczas gdy „miecz przeszywa serce Matki". W ikonie Trójcy Świętej odczuwamy tajemnicę Bożej Agape, która przekracza swoją własną transcendencję. Ikona Dziewicy Maryi, Eleousa, ukazuje nam czułość wzajemną, bliskość obecności, im-manentność Boskości w Chrystusie.
 

Ojcowie umieszczają początek Kościoła w Raju. Bóg „przychodził w porze, kiedy był powiew wiatru" (Rdz 3,8), żeby rozmawiać z człowiekiem. Istota Kościoła wyraża się więc w komunii między Bogiem i człowiekiem, a jej punktem kulminacyjnym jest tajemnica Wcielenia, pełnia komunii boskiego i ludzkiego, uhipostazowana w Osobie Słowa. Poza rzadkimi wyjątkami („Orantka", „Pokrow"), ikona Matki Bożej zawsze przedstawia Ją z Dzieciątkiem; bowiem jest to właśnie ikona Wcielenia lub Kościoła: osta-teczna komunia tego, co boskie (Dzieciątko-Słowo) i tego, co ludzkie (Matka). Ikona z niezrównanym mistrzostwem i maksymalną oszczędnością środków opisuje zdumiewającą wzajemną miłość, boską Filantropię, „szaloną miłość"* ( Określenie Mikołaja Kabasilasa.) Boga do człowieka i, w odpowiedzi, całą namiętność człowieka dla swego Boga, „Tego, którego miłuje ma dusza,* ( Określenie świętego Grzegorza z Nyssy.) „agapę zakorzenioną w sercu".* (  Święty Jan Chryzostom.) Jest przedwiecznym pragnieniem Boga stać się człowiekiem, by człowiek mógł stać się bogiem. Ikona ofiarowuje nam w ten sposób kontemplację tajemnicy samego Boga.

Oblicze Matki Bożej wyraża macierzyńską miłość. Jej oczy szeroko otwarte na nieskończoność są równocześnie skierowane do wnętrza, czujemy się tak, jak byśmy znajdowali się „w przestrzeniach serca" Dziewicy. Oczy te pełne są litości tak wielkiej jak niebo (Jej Pokrow), litości dla cierpienia, nieuniknionego zjawiska w ludzkim istnieniu, które wywołuje rzeczywistość Krzyża, jedyna odpowiedź Boga „cierpiącego w sposób niewyrażalny"...

Można wyobrazić sobie i wręcz usłyszeć głosy niezliczonych dusz, które od tylu wieków rozbrzmiewają przed tą ikoną. Oczy Maryi śledzą los każdego człowieka, nic nie zakłóca Jej spojrzenia, nic nie powstrzymuje porywu Jej matczynego serca...


Niniejszy tekst stanowi fragment książki Paula Evdokimova "Sztuka ikony. Teologia Piękna", Wydawnictwo Księży Marianów, Warszawa 1999, s. 215 - 223.
 
 
© Copyright by Świat prawosławia 2002r.