Bp Kallistos Ware
Prawosławne rozumienie pokajania

 
To życie zostało nam dane po to,
by się kajać.
Nie marnuj go na nic innego. 
Św. Izaak Syryjczyk

Pokajanie jest głębokim zrozumieniem
"Pasterz Hermasa


Początek Dobrej Nowiny

   Zarówno św. Jan Chrzciciel jak i Pan nasz Jezus Chrystus rozpoczynają swoje nauczanie dokładnie tymi samymi słowami: "Czyńcie pokutę, albowiem przybliżyło się Królestwo Niebieskie" (Mt. 3,2;4,17)1. Taki w właśnie jest początek Dobrej Nowiny - pokajania. Bez pokajania nie można dojść do nowego życia, zbawienia, ani wejść do Królestwa. 

   Przechodząc od Pisma Świętego do Świętych Ojców, znajdujemy tę samą prawdę podkreśloną niezwykle silnie. Zapytany o to, co robi na pustyni abba Milesios odpowiada: "Przyszedłem tu, żeby opłakiwać moje grzechy"2. Takie właśnie pokajanie nie jest tylko stanem przygotowawczym, wstępem, lecz trwa całe życie. Gdy abba Sisoes leży na łożu śmierci, otaczający go uczniowie widzą jak z kimś rozmawia. "Z kim rozmawiasz, ojcze?" - pytają. "Widzicie - odpowiada - aniołowie przyszli aby mnie zabrać, a ja proszę ich o trochę więcej czasu na pokajanie". "Nie potrzebujesz kajać się" - mówią uczniowie. "Zaprawdę - odpowiada starzec - nie jestem pewien, czy w ogóle zacząłem się kajać"3. Marek Mnich podkreśla: "Nikt nie jest tak dobry i miłosierny jak Bóg, ale nawet On nie przebacza tym, którzy odrzucają pokajanie [...]. Wszystkie przykazania Boże można sprowadzić do jednej zasady - pokajania. Nie jesteśmy potępieni za ilość naszych wykroczeń przeciwko przykazaniom, lecz za naszą odmowę pokajania [...]. Dlatego, czy to wielkie, czy małe, pokajanie pozostaje nie dokończone aż do chwili śmierci"4. "Pan nasz Jezus Chrystus -mówi abba Izajasz ze Sketis - nakazał nam nieustannie kajać się, aż do ostatniego naszego tchnienia. Gdyby nie było pokajania, nikt nie zostałby zbawiony"5. Natomiast św. Izaak Syryjczyk uczy: "W każdej chwili dwudziestu czterech godzin dnia potrzebujemy pokajania"6. 

   Przewodnicy duchowi bliższych nam czasów również przypisują pokajaniu decydującą rolę. Św. Serafim z Sarowa stwierdza: "Gdzie nie ma smutku, tam nie ma zbawienia". A ojciec Serafim Papakostas, przywódca greckiego ruchu Zoe w latach 1927-1954, najbardziej znaną ze swych wielu prac rozpoczyna tymi słowami: "We wszystkich wiekach, a szczególnie w obecnych, bardzo niepewnych i niespokojnych czasach nic nie jest bardziej istotne niż pokajanie. Często nie ma niczego, za czym człowiek tęskni głębiej; lecz nie jest w pełni świadom tego, czego naprawdę chce"7. Godnym uwagi jest to, że modlitwa Jezusowa - używana dzisiaj bez porównania szerzej, niż pięćdziesiąt lat temu - jest szczególną modlitwą kajalną: „.Panie Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nade mną. grzesznym". 

   Pamiętając o ciągłej konieczności pokajania powinniśmy głęboko zastanowić się nad sposobem, w jaki przed- stawiamy prawosławie na współczesnym Zachodzie. Istnieje bowiem skłonność do skupiania uwagi tylko na jednym aspekcie tej kwestii. Mówimy o chwale Bożej Światłości Przemienienia Pańskiego, o znaczeniu triumfu Zmartwychwstania w noc Paschalną; mówimy o radości Królestwa, o duchowym pięknie ikon, o Liturgii Świętej jako Niebie na ziemi. Słusznie wszystko to podkreślamy. Uważajmy jednak, abyśmy nie byli jednostronni. Przemienienie i Zmartwychwstanie są nierozerwalnie połączone z Ukrzyżowaniem. Jako chrześcijanie jesteśmy naprawdę świadkami "niezmiernie wielkiej radości'. (Mt. 2,10) Ewangelii, ale nie wolno nam zapominać słów: "przez Krzyż radość zajaśniała całemu światu" (Jutrznia niedzieli). Kosmiczne przemienienie może być zrealizowane jedynie przez samowyrzeczenie i ascetyczny post8. 

"Głębokie zrozumienie”

   Ale co właściwie rozumiemy przez pokajanie? Zwykle jest ono pojmowane jako żal za grzech, poczucie winy, uczucie smutku i przerażenia na skutek ran, jakie zadaliśmy innym i sobie. Jednakże taki pogląd jest niepełny. Smutek i przerażenie są istotnymi elementami pokajania, lecz nie oddają wszystkiego, nie stanowią najważniejszej jego części. Do sedna sprawy zbliża nas refleksja nad dosłownym znaczeniem greckiego terminu metanoia, oznaczającego pokajanie. Oznacza on "zmianę zdania" - nie tylko żal za przeszłość, ale gruntowną zmianę naszego światopoglądu, nowy sposób patrzenia na nas samych, na innych i na Boga. Według słów "Pasterza" Hermasa - jest to "głębokie zrozumienie"9. Głębokie zrozumienie lecz nie koniecmie kryzys uczuciowy. Pokajanie nie jest napadem wyrzutów sumienia, czy użalania się nad sobą, lecz nawróceniem, ponownym ukierunkowaniem, skupieniem naszego życia na Trójcy Świętej. 

   Jako "nowe rozumienie", nawrócenie, ponowne skupie- nie się na Bogu, pokajanie ma charakter pozytywny, a nie negatywny. Jak mówi św. Jan Klimak: "Pokajanie jest córką nadziei i odrzuceniem rozpaczy" IO. Nie jest ono zwątpieniem, lecz żarliwym oczekiwaniem; nie jest ono uczuciem znajdowania się w sytuacji bez wyjścia, lecz oznacza wychodzenie z niej. Nie jest to nienawiść do siebie, ale afirmacja - potwierdzenie mego prawdziwego ja stworzonego na obraz Boga. Kajać się - znaczy patrzeć w górę, na miłość Bożą, a nie w dół, na swoje wady i przewinienia; nie wstecz z wyrzutami do samego siebie, ale w przód z ufnością. Czynić pokutę, to widzieć nie to, kim się nie stałem, ale kim przez łaskę Chrystusa mogę się ciągle jeszcze stać. Rozumiane w tak pozytywny sposób pokajanie nie sprowadza się do pojedynczego czynu, lecz oznacza ciągłą postawę, nieustanną praktykę. W osobistym doświadczeniu każdego człowieka mają miejsce decydujące chwile nawrócenia, opamiętania, jednak w obecnym życiu dzieło pokajania zawsze pozostaje nie dokończone. Owo zwracanie się ku Bogu, czy też ponowne skupianie się na Nim musi być wciąż odnawiane. Aż do chwili śmierci, jak uświadomił to sobie abba Sisoes, "zmiana zdania" musi być zawsze bardziej stanowcza, "głębokie zrozumienie" - zawsze pełniejsze. 

   Pozytywny charakter pokajania staje się wyraźnie widoczny, kiedy zastanowimy się nad tym, co poprzedza słowa Chrystusa: "Czyńcie pokutę". W poprzedzającym te słowa wersecie ewangelista cytuje św. proroka Izajasza: "Lud, który chodzi w ciemności ujrzał światłość wielką; i tym, którzy siedzieli w krainie i cieniu śmierci, rozbłysła jasność" (Iz. 9,2)11. Taki właśnie jest bezpośredni kontekst przykazania Pana naszego o pokajaniu. Poprzedza je nawiązanie do „wielkiej światłości" świecącej na tych, którzy znajdują się w ciemności; zaraz po nim następuje wzmianka o bliskości królestwa. Pokajanie jest zatem oświeceniem, przejściem z ciemności w światłość. Kajać się - znaczy otwierać oczy na duchowy blask Bożej światłości, nie przesiadywać w mroku przygnębienia, lecz witać brzask poranka. Pokajanie ma również wymiar eschatologiczny, jest otwarciem na Rzeczy Ostateczne, które nie odnoszą się jedynie do przyszłości, ale są obecne już teraz. 

   Pokajać się to zdać sobie sprawę z tego, że Królestwo Niebios jest w nas, działa wśród nas, i jeśli tylko zaakceptujemy jego nadejście, wszystkie rzeczy zostaną dla nas odnowione. 

   Ten związek pomiędzy pokajaniem a nadejściem wielkiej światłości jest szczególnie ważny. Dopóki nie ujrzymy światłości Chrystusa, nie jesteśmy w stanie dostrzec swych grzechów. Dopóki pokój pogrążony jest w ciemności, mówi biskup Teofan Zatwomik, nie widać żadnego brudu. Gdy do tego pokoju wnieść silne światło, zauważalnym stanie się każdy pyłek kurzu. Podobnie dzieje się z komnatą naszej duszy. Kolejność jest taka, że najpierw kajamy się, a potem uświadamiamy sobie naszą grzeszność. "Kajać się, mówi św. Jan z Kronsztadtu, znaczy wiedzieć, że w twoim sercu tkwi kłamstwo. Nie można dostrzec obecności kłamstwa zanim nie posiadło się zdolności poczucia prawdy". Jak twierdzi E. I. Watkin: "Grzech jest cieniem, brakiem światła Bożego przesłonię- tego nad najmniejszą ingerencją naszej woli, która uniemożliwia mu oświecenie duszy. W ten sposób poznanie Boga wywołuje poczucie grzeszności, a nie na odwrót" 12. Jak zauważają święci Ojcowie pustyni: "Im bardziej człowiek zbliża się do Boga, tym lepiej, wyraźniej dostrzega swoją grzeszność" 13. Jako przykład tego cytują św. proroka Izajasza - najpierw widzi on Pana na Jego tronie i słyszy Serafimy śpiewające "Święty, Święty, Święty", i dopiero po tym widzeniu woła: "Biada mi! Zginąłem, bo jestem człowiekiem nieczystych warg" (Iz. 6,1-5) 14.

   Taki właśnie jest początek pokajania - obraz piękna, a nie brzydoty; świadomość Bożej chwały, a nie mego własnego brudu. "Błogosławieni, którzy płaczą, albowiem oni będą pocieszeni" (Mt. 5,4)15 - pokajanie nie oznacza jedynie opłakiwania naszych grzechów, lecz także "ukojenie" czy "pocieszenie" (paraklesis), które wypływa z niezachwianej wiary w Boże przebaczenie. Owe "głębokie zrozumienie" albo "opamiętanie", które oznacza pokajanie polega na uświadomieniu sobie, że światłość jaśnieje w ciemności i ciemność nie pochłania jej (Jan 1,5). Innymi słowy, kajać się znaczy zdać sobie sprawę z tego, że istnieje zarówno dobro jak i zło, miłość i nienawiść; oraz przyznać, że dobro jest silniejsze, wierzyć w ostateczne zwycięstwo miłości. Człowiek, który się kaja przyznaje, że Bóg naprawdę posiada cudowną moc wybaczania grzechów. Wraz z przyjęciem tego cudu przeszłość nie stanowi dłużej ciężaru nie do uniesienia, ponieważ w jego oczach przestaje ona być nieodwracalna. Boże przebaczenie przerywa łańcuch przyczyn i skutków, i wyzwala nas od nasupłanych w ludzkim sercu więzów, których sami nie jesteśmy w stanie rozluźnić. 

   Wielu odczuwa żal za swoje przeszłe czyny, lecz w beznadziejnej rozpaczy mówi: „Nie mogę wybaczyć sobie tego, co zrobiłem". Niezdolni, by wybaczyć samym sobie, są równie niezdolni uwierzyć, że Bóg im wybacza, tak jak inni ludzie. Pomimo natężenia ich bólu, udręki, nie zaczęli oni jeszcze kajać się. Nie osiągnęli jeszcze owego "głębokiego zrozumienia", przez które człowiek wie, że miłość zwycięża. Nie przeszli jeszcze opamiętania, "zmiany zdania", które zawiera się w stwierdzeniu: Bóg mnie przyjmuje; tym o co jestem proszony jest akceptacja faktu, że ja jestem przyjęty. To właśnie jest istotą pokajania. 

Wiosna postu 

   Prawdziwa natura pokajania stanie się bardziej zrozumiała, kiedy zastanowimy się nad trzema charakterystycznymi przejawami pokajania w życiu cerkiewnym. Najpierw zatrzymajmy się przez chwilę nad liturgicznym wyrażeniem pokajania w okresie Wielkiego Postu, po czym zastanowimy się głębiej nad jego mistycznym wyrażeniem w sakramencie Spowiedzi, a także - nad jego osobistym przejawem w darze łez. We wszystkich trzech wypadkach pozytywna, dająca światło natura pokajania jest wyraźnie widoczna. 

   Odnośnie Postu, zważmy na porę roku, na którą przypada: nie jesienią wśród mgieł i opadających liści; nie zimą, gdy ziemia jest martwa i zamarznięta; ale na wiosnę, kiedy mrozy kończą się, dni stają się dłuższe, a cała przyroda wraca do życia. Słowami Triodionu: 

Zajaśniała wiosna postu - kwiat pokajania, 
Bracia, oczyśćmy się zatem z wszelkiej nieprawości, 
A Dawcy Światła zaśpiewajmy, wołając: 
Chwała Tobie, Jedyny miłujący ludzi.16 

   Wielkopostny okres pokajania to czas radości, a nie przygnębienia i zniechęcenia. Post jest duchową wiosną, pokajanie -otwierającym się kwiatem, a Chrystusa pozna- jemy w Wielkim Poście jako "Dawcę Światła". Odczuwany przez nas w tym czasie smutek to, używając słów św. Jana Klimaka, radosny smutek l7. 

Sakrament pokajania

   Doświadczenie pokajania odczuwamy ze szczególną siłą w sakramencie Spowiedzi. Podsumowane znaczenie tej "tajemnicy" możemy odnaleźć w krótkim, obecnym w rosyjskim rycie przygotowania do spowiedzi, pouczeniu, kierowanym przez duchownego, do przystępującego do niej [teksty kursywą pochodzą od autora - przyp. tłum.]: 

"Dziecię, oto Chrystus niewidzialnie stoi tutaj i przyjmuje twoją spowiedź. Nie wstydź się i niczego nie obawiaj, i niczego przede mną nie ukrywaj, ale wyznaj mi bez wahania wszystko, co zrobiłeś, a w ten sposób otrzymasz przebaczenie od Pana naszego Jezusa Chrystusa. Oto Jego święta ikona znajduje się przed nami, a ja jestem tylko świadkiem niosącym Mu świadectwo o wszystkim, co mi powiesz. Jeśli cokolwiek przede mną ukryjesz, będziesz miał większy grzech. Uważaj zatem abyś przyszedłszy do lecznicy, nie odszedł nie uleczonym". 

   Parafrazując te słowa, św. Tichon Zadoński pisze: "Udzielając pouczeń o sakramencie Pokajania duchowny powinien zwracać się do pokutującego w ten sposób: Moje dziecko, spowiadasz się przed Bogiem, któremu nie podoba się żaden grzech, a ja, Jego sługa, jestem niegodnym świadkiem twego pokajania. Nie ukrywaj niczego, nie wstydź się i nie obawiaj, dlatego, że jest nas tu tylko trzech, ty i ja, i Bóg, przed którym zgrzeszyłeś, który zna wszystkie twoje grzechy i sposób, w jaki zostały popełnione. Bóg jest wszędzie i gdziekolwiek powiedziałeś, pomyślałeś czy zrobiłeś cokolwiek złego, On był tam i wszystko o tym wiedział. A teraz jest tutaj z nami i czeka na twoje słowa pokajania i spowiedzi. Ty też znasz wszystkie swoje grzechy. Nie wstydź się mówić o wszystkim, co uczyniłeś. A ja, który tu z tobą stoję jestem takim samym jak ty grzesznikiem. Zatem nie wstydź się wyznać swoje grzechy w mojej obecności" 18. 

   Duchowny mówi: "przyszedłszy do lecznicy"; może powinniśmy raczej powiedzieć: "przyszedłszy do jedynego Lekarza". W Spowiedzi powinniśmy widzieć Chrystusa jako sędziego zdejmującego z nas wyrok potępienia; powinniśmy zarazem widzieć Chrystusa jako Lekarza uzdrawiającego to, co chore i odnawiającego życie. Sakrament ten powinien być rozpatrywany nie tylko w kategoriach prawnych, ale także leczniczych, terapeutycznych. Przede wszystkim jest to sakrament uzdrowienia. Znaczącym jest, że w niektórych komentarzach liturgicznych sakramenty Spowiedzi i Namaszczenia chorych traktowane są nie jako dwa oddzielne sakramenty, lecz jako uzupełniające się aspekty tej samej .'tajemnicy" leczenia. Tym, do czego dążymy w spowiedzi jest coś więcej niż tylko zewnętrze, formalne rozgrzeszenie. Przede wszystkim prosimy o uzdrowienie naszych głębokich, duchowych ran. Przynosimy przed Chrystusa nie tylko poszczególne grzechy, ale także fakt naszej grzeszności - dogłębnego zepsucia, nie dającego się w pełni wyrazić w słowach, które zdają się wymykać naszej świadomości i woli. Nade wszystko prosimy o uleczenie tej słabości. Jako sakrament uzdrowienia, Spowiedź nie stanowi jedynie bolesnej konieczności, narzuconej nam przez autorytet cerkiewny kary, ale pełne radości i zbawczej łaski działanie. Poprzez Spowiedź dowiadujemy się, że Bóg w rzeczywistości jest .'nadzieją pozbawionych nadziei" (Liturgia św. Bazylego Wielkiego), 

   "Jest nas tu tylko trzech" - duchowny, pokutujący i Chrystus - Lekarz. Co czyni każdy z nich, i czyje działanie jest najważniejsze? Wielu z nas skłonnych jest kłaść największy nacisk na to, co robi duchowny, na jego porady i słowa otuchy. Jeśli nie mówi niczego elokwentnego czy zaskakującego, skłonni jesteśmy przypuszczać, że osiągnęliśmy niewiele, lub w ogóle nic. Inni wyolbrzymiają drugi aspekt - swoją własną rolę. Wyobrażają sobie, że muszą być do głębi poruszeni uczuciowo, chociaż, jak już powiedzieliśmy, pokajanie nie jest sprawą emocji przede wszystkim. A ponieważ kładą oni główny nacisk na własne wysiłki, postrzegają Spowiedź w ponurych, zimnych i zniechęcających barwach, jako coś przez co trzeba przejść i mieć za sobą, konieczną, ale przykrą i nieprzyjemną jak zimna kąpiel. W rzeczywistości ani duchowny, ani też pokutujący, lecz Bóg podejmuje tu najważniejsze działanie. Chociaż od pokutnika wymagane jest polegające na samoocenie przygotowanie i wnikliwe przebadanie własnego sumienia, ostatecznie i tak przy- chodzi on do Spowiedzi z niczym, z pustymi rękoma, całkiem bezradny, świadom tego, że nie jest w stanie wyleczyć się samodzielnie; prosi kogoś innego o uzdrowienie. Tym, którego błaga o pomoc, nie jest duchowny, lecz Bóg. 

   Duchowny to tylko "odźwierny Boga", wprowadzający pokutnika w Bożą obecność. Kontynuując dalej naszą medyczną analogię, jest on jedynie recepcjonistą w poczekalni do Bożego gabinetu. Spowiadamy się przed Chrystusem, a nie przed duchownym ("Chrystus stoi tu niewidzialny i przyjmuje twoją spowiedź"), i to właśnie od Chrystusa, a nie od duchownego przychodzi przebaczenie ("otrzymasz przebaczenie od Pana naszego Jezusa Chrystusa"). 

   Gdy tylko uznamy Spowiedź za działanie Chrystusa, a nie nasze własne, zaczniemy pojmować sakrament Pokajania w o wiele bardziej pozytywny sposób. Stanowi on doświadczenie, przeżycie uzdrawiającej miłości Bożej i przebaczenia, a nie wyłącznie naszego własnego rozpadu i słabości. Powinniśmy widzieć nie tylko syna marnotrawnego, który w bólu i trudzie pokonuje swą długą drogę do domu, lecz również ojca, który dostrzega go, gdy ten ciągle jest jeszcze bardzo daleko, i wybiega mu na spotkanie (Łk. 15,20)19. Jak mówi Tito Colliander w "Drodze ascezy": "Kiedy stawiamy jeden krok ku Bogu, On robi " dziesięć w naszą stronę. Właśnie tego doświadczamy podczas Spowiedzi. Podobnie jak wszystkie sakramenty Spowiedź jest połączonym Bożym i ludzkim działaniem, w którym dochodzi do zjednoczenia i współpracy (synergeia) między łaską Boga i naszą wolną wolą. Obie są niezbędne, ale to, czego dokonuje Bóg ma nieporównywalnie większą wagę i znaczenie. 

   Pokajanie i Spowiedź nie są zatem czymś czego dokonujemy sami lub z pomocą duchownego, lecz działaniem Boga w nas i z nami -spowiednikiem i spowiadającym się. Jak mówi św. Jan Złotousty: "Zaaplikujmy sobie to zbawcze lekarstwo (pharmakon) pokajania, przyjmijmy od Boga uzdrawiające nas pokajanie. To nie my Mu je ofiarowujemy, ale On nas nim obdarza" 20. Powinniśmy pamiętać, że greckie słowo exomologesis oznacza zarówno wyznanie grzechów jak i dziękczynienie za otrzymane dary. 

   Jaki zatem jest udział duchownego w tym wspólnym działaniu? Z jednej strony jego władza ma bardzo szeroki zasięg. Każdy, kto doświadczył błogosławieństwa łączności ze spowiednikiem, będącym osobą obdarzoną łaską prawdziwego ojcostwa duchowego (starczestwo), potwierdzi wielkie znaczenie roli duchownego. Jego zadanie nie sprowadza się jedynie do udzielania rad. Udzielane przez niego rozgrzeszenie nie jest automatyczne. Równie dobrze może on wiązać jak i rozwiązywać, powstrzymać udzielenie rozgrzeszenia - chociaż zdarza się to niezwykle rzadko, albo nałożyć pokutę (epitimion), tymczasowo zabraniając pokutnikowi przystępować do Komunii lub nakazując wykonanie pewnego zadania. To także nie jest bardzo rozpowszechnione we współczesnej prawosławnej praktyce. Należy jednak pamiętać, że duchowny posiada takie prawo. 

   W Cerkwi pierwszych wieków pokuty często były srogie. Za cudzołóstwo św. Bazyli Wielki nakazuje odłączenie od Komunii Świętej na siedem lat, a św. Grzegorz z Nyssy na dziewięć lat. W późniejszym prawie kanonicznym przypisywanym św. Janowi Postnikowi skrócono to do dwóch lat w połączeniu ze ścisłym postem. Za niezamierzone zabójstwo, aby dać współczesny przykład, zabicie kogoś w wypadku samochodowym, św. Bazyli zaleca dziesięć, jedenaście lat odłączenia od Komunii, św. Grzegorz z Nyssy dziewięć lat. Jeśli pokutnik poddaje się ścisłemu postowi, Jan Postnik dopuszcza skrócenie tego okresu do trzech lat. Rodzice, którzy pozwalają swoim dzieciom umrzeć bez przyjęcia Chrztu Świętego odłączani są od Komunii Świętej na trzy lata. 

   Nawet we wczesnych wiekach biskup lub duchowny - spowiednik miał możliwość złagodzenia pokuty stosując zasady "ekonomii" zbawienia (oikonomia) albo kierując się pasterskim wyczuciem w odniesieniu do poszczególnych sytuacji i konkretnych osób. Rygorystyczne przestrzeganie tych kanonów byłoby dzisiaj czymś zupełnie wyjątkowym. Stosowanie dużej dawki "ekonomii" jest zjawiskiem powszechnym. Jednak zasada ciągle pozostaje - duchowny odpowiada przed Bogiem za sposób, w jaki udziela sakramentu. On także zachowuje władzę nakładania pokuty, stosując w razie potrzeby okres odłączenia od Komunii Świętej. Na przykład, we współczesnej Cerkwi Greckiej w Europie Zachodniej kobieta, która przerwała ciążę jest zazwyczaj odłączana od Komunii na jeden rok (stare kanony przewidują o wiele dłuższy okres). W takim wypadku duchowny może również zaproponować bardziej aktywną formę pokuty. Może powiedzieć: "Zniszczyłaś życie. Teraz idź, podtrzymaj je - przez następnych dwanaście miesięcy pracuj cztery godziny w tygodniu w domu dla dzieci dotkniętych paraliżem". 

   Nie znaczy to, że pokuta powinna być traktowana jako kara. Tym bardziej nie powinno się uważać jej za sposób odkupienia win, zadośćuczynienie. Zbawienie jest wolnym darem łaski. Własnym wysiłkiem nigdy nie zdołamy zetrzeć naszych win - Chrystus, jedyny pośrednik, jest naszym jedynym odkupieniem, i albo wybacza nam z własnej woli, albo nie uzyskujemy przebaczenia w ogóle. Nie zdobywamy żadnych zasług przez wypełnianie pokuty dlatego, że w odniesieniu do Boga człowiek nigdy nie może przypisywać sobie jakichkolwiek zasług. Jak zwykle powinniśmy myśleć tutaj przede wszystkim w kategoriach leczniczych, a nie prawnych. Pokuta nie jest karą, sposobem odkupienia, lecz środkiem leczniczym. Jest to pharmakon - lek. Jeśli właściwą Spowiedź porównamy do operacji, pokuta będzie środkiem przywracającym chorego do zdrowia w czasie rekonwalescencji. Dlatego też wraz z całym aktem spowiedzi ma ona w swej istocie pozytywny cel - nie wznosi bariery pomiędzy grzesznikiem a Bogiem, ale buduje między nimi most. .'Przypatrz się więc dobroci i surowości bożej" (Rzym. 11,22) 21 - pokuta jest wyrazem nie tyle Bożej surowości, co Bożej miłości. 

   Będąc obdarzonym władzą wiązania i rozwiązywania, powstrzymywania lub udzielania rozgrzeszenia, posiadając szeroką swobodę odnośnie udzielanych rad i leczniczej pokuty jaką wybiera, spowiednik bierze na siebie poważną odpowiedzialność. A mimo to, jego rola jest również ograniczona. Jak to już podkreślaliśmy, spowiadamy się przed Bogiem, a nie przed duchownym, i to właśnie Bóg udziela przebaczenia. "Jestem tylko świadkiem" - mówi duchowny. Jeszcze dobitniej wyrażają to słowa św. Tichona: "Jestem takim jak ty grzesznikiem". Chociaż w momencie udzielania rozgrzeszenia, kładąc swą dłoń na głowie spowiadającego się, duchowny w pewnym stopniu stoi na miejscu Boga, jednak we wcześniejszej części sakramentu sam znajduje się po stronie spowiadającego się jako współpokutnik, "grzesznik taki jak ty", również potrzebujący Bożego przebaczenia. Doprawdy, istnieje dwukierunkowa relacja pomiędzy duchownym a tym, który się spowiada - dzieci pomagają swemu duchowemu ojcu tak samo, jak on pomaga im. Również duchowny - spowiednik musi ze swej strony przystępować do sakramentu Spowiedzi. Czyniąc to zwykle zdejmuje swój kapłański krzyż. 

   Rola duchownego jako świadka i współpokutnika wyraźnie uwidacznia się w zewnętrznej oprawie tego sakramentu. Nie wskazane jest, aby duchowny siedział, gdy spowiadający się klęczy, ponieważ taki układ rzeczywiście sugerowałby, że jest on raczej sędzią a nie świadkiem. W czasie modlitw wprowadzających do Spowiedzi pokutnik stoi przed ikoną Chrystusa lub Ewangelią, a duchowny stoi obok. Później, podczas wyznania grzechów, obaj mogą siedzieć (praktyka grecka) lub stać (praktyka ruska). W obu wypadkach obaj czynią to samo i obaj są niejako na równym poziomie. Zdarza się, że pokutujący klęczy, a duchowny stoi - jednak w takim wypadku duchowny musi pochylić się aby słyszeć słowa spowiedzi. Ten gest również ma swoje znaczenie. Przy udzielaniu końcowego rozgrzeszenia pokutujący skłania swoją głowę - jednakże nie w stronę duchownego, ale przed ikoną lub Ewangelią symbolizując niewidzialną obecność Chrystusa, który jako jedyny ma moc odpuszczania grzechów. Modlitwa rozgrzeszenia wskazuje ponad wszelką wątpliwość, że właśnie Chrystus, a nie duchowny udziela przebaczenia. W starszej, wciąż używanej przez Greków formule 22, duchowny nie mówi: "Ja wybaczam ci", ale - "Niech ci Bóg wybaczy". W siedemnastym wieku, pod wpływem rzymskiego katolicyzmu, ta bezosobowa formuła w księgach słowiańskich została zamieniona na wypowiedź w pierwszej osobie: "Ja, niegodny Jego kapłan, władzą, którą od Niego otrzymałem przebaczam..." 23. Tym niemniej w żadnym innym sakramencie Cerkwi Prawosławnej sprawujący go duchowy nie używa zaimka "ja". Starsza tradycja znajduje wciąż swoje odbicie w zwyczaju wzajemnego wybaczania zachowanego i przestrzeganego przez Rosjan i innych prawosławnych przed przyjęciem Komunii. Zarówno świeccy (laikat) i duchowni zwracają się do siebie ze słowami: "Wybacz mi", słysząc w odpowiedzi: "Bóg wybaczy". 

   Uzdrowienie jakiego doświadczamy w sakramencie Spowiedzi przybiera bardziej szczególną formę pojednania. Podkreślają to modlitwy rozgrzeszenia: "Nie odłącz go (jej) od Twej Świętej, Soborowej (powszechnej) i Apostolskiej Cerkwi, ale przyłącz do czystego stada Twojej owczarni (wersja grecka); "Pojednaj i zjednocz go (ją) z Twoją Świętą Cerkwią" (wersja rosyjska). Grzech, jak dowiadujemy się z przypowieści o synu marnotrawnym, jest wygnaniem, wyobcowaniem, wyłączeniem -dokładniej, samo odłączeniem się od rodziny. Słowami Aleksego Chomiakowa: "Gdy ktokolwiek z nas pada, pada samotnie" 24. Pokajanie to powrót do domu, powrót z osamotnienia do wspólnoty, ponowne połączenie się z rodziną. 

Dar łez 

   Dar łez eksponowany we współczesnym ruchu charyzmatycznym, zajmuje ważne miejsce również w duchowej tradycji chrześcijańskiego Wschodu 25. "Teologia łez”. odgrywa szczególnie znaczącą rolę w nauce św. Jana Klimaka, św. Izaaka Syryjczyka i św. Symeona Nowego Teologa. Dla św. Jana Klimaka łzy są symbolem odnowienia łaski Chrztu: "Źródło łez po Chrzcie jest obfitsze niż sam Chrzest, chociaż słowa te mogą brzmieć nieco zuchwale. [...] Chrzest otrzymaliśmy jako dzieci, ale wszyscy skaziliśmy go. Poprzez łzy ponownie go oczyszczamy" 26. Św. Izaak uważa łzy za przełomową granicę między "stanem cielesnym" a "duchowym", za punkt przejścia pomiędzy wiekiem obecnym, a wiekiem, który ma nadejść, w który możemy wkroczyć poprzez antycypację już w tym życiu. Nowonarodzone dziecko płacze, gdy przychodzi na świat. Podobnie chrześcijanin płacze, gdy odradza się do przyszłego wieku 27. Św. Symeon stwierdza, że nigdy nie powinniśmy przystępować do Sakramentu Eucharystii nie omywając się łzami 28. Według ucznia św. Symona, Nicetasa Stethatosa, łzy mogą przywrócić nawet utracone dziewictwo 29. 

   Czego ów dar łez uczy nas o znaczeniu pokajania? Istnieje wiele rodzajów łez i nieodzownym jest ich rozróżnianie. Podstawowa różnica istnieje pomiędzy "łzami zmysłowymi" a "duchowymi" ( istnieje także trzecia możliwość - łzy mogą być demoniczne). Łzy zmysłowe wypływają z uczuć, łzy duchowe są ascetyczne. Zmysłowe łzy wiążą się zwykle z namiętnościami - często są owocem gniewu, złości, frustracji, zawiedzionych nadziei, zawiści, użalania się nad sobą, czy też nerwowego podniecenia. Łzy duchowe, jak sama nazwa wskazuje, są darem łaski Boga Ducha Świętego, a nie skutkiem naszych własnych wysiłków i ściśle wiążą się z naszą modlitwą. Łzy zmysłowe wyrażają nasz przyziemny smutek, który, tak jak my, tkwi w upadłym, nieuchronnie zmierzającym do śmierci świecie rozkładu. Duchowe łzy wprowadzają nas do nowego życia Zmartwychwstania. 

   Jak uczą Ojcowie święci istnieją dwa rodzaje łez duchowych. Na niższym poziomie są one gorzkie, na wyższym - słodkie. N a poziomie niższym stanowi formę oczyszczenia, na wyższym - oświecenia. Na niższym poziomie wyrażają skruchę, żal za grzech, smutek z powodu naszego odejścia od Boga - przypominają o Adamie płaczącym u wrót Raju 30. Te na wyższym poziomie wyrażają radość z Bożej miłości, dziękczynienie za nasze niezasłużone ponowne usynowienie. Niższy poziom odpowiada sytuacji syna marnotrawnego tułającego się jeszcze w obcych stronach, opłakującego utratę rodzinnego domu. Poziom wyższy to łzy syna marnotrawnego płaczącego z radości na uczcie w domu swego ojca. Na niższym poziomie łzy są jak "krew płynąca z ran naszej duszy", by użyć tu powiedzenia św. Grzegorza z Nyssy. Na wyższym poziomie oznaczają one uduchowienie naszych zmysłów i stanowią część całkowitego przemienienia naszej ludzkiej osobowości przez uświęcającą łaskę Boga. 

   Nie oznacza to, że owe dwa poziomy duchowych łez powinny być sobie przeciwstawiane dlatego, że jeden wiedzie ku drugiemu. Łzy żalu za grzechy stopniowo zmieniane są we łzy wdzięczności i radości. Tak więc w owym darze łez jawi się nam raz jeszcze kwestia, którą niejednokrotnie podkreślaliśmy - pokajanie nie jest negatywne, lecz pozytywne; nie niszczące, lecz dające życie; nie przepojone zwątpieniem, ale pełne radości. 

Pogrążeni w smutku, ale zawsze radośni 

   Takie oto jest nasze doświadczenie przeżycia " głębokiego zrozumienia" czy też "zmiany zdania", opamiętania wyrażonego słowem pokajanie. Przepełnione smutkiem, a jednak pełne radości, pokajanie wyraża twórcze napięcie zawsze obecne w życiu chrześcijanina na tym świecie, a opisane tak wyraźnie przez św. Pawła: "zawsze umartwienie Jezusa w ciele naszym wokół nosimy, aby i życie Jezusowe okazało się w naszych ciałach. [...] jako umierający, a oto żyjemy [...] jako smutni, a zawsze weseli" 31 (2 Kor. 4,10;6,9-10). Jako życie w ciągłym pokajaniu nasza droga ku Chrystusowi jest jednoczesną obecnością w Getsemanii i uczestnictwem w Przemienieniu, w Krzyżu i Zmartwychwstaniu. Św. Jan Klimak podsumowuje wszystko to mówiąc: "Kto przyodział się w błogosławiony i pełen łaski płacz jak w ślubną szatę, ten poznał duchowy śmiech duszy" 32. 

Przypisy:

1) Pismo Święte w przekładzie ks. J. Wujka, wyd. 3 popr., Kraków 1962. 

2) 2) Pierwsza Księga Starców (Gerontikon) red. ks. M. Starowieyski. wyd.2. 
Wydawnictwo M. Kraków 1992. Abba Milezjos 2 (532). s. 182. w oryginale Apophtegmata PG - Patrologia Graeca 65.2978. 

3) tamże. Abba Sisoes 14 (817). s. 249. 

4) O tych, którzy myślą, że są usprawiedliwieni przez swoje czyny (PG 65:940D); O pokajaniu 1(9648), 6(973C), 11(980D). 

5) Logos XVI.12. 

6) W wersji greckiej Logos 50. 7) I Metanoia, Ateny 1958. 

7) I Metanoia, Ateny 1958.

8) Kwestię tę dobrze wyjaśnia o. Lev Gillet w "Looking unto the Crucified Lord", Sobornost3:13 (1953), s. 24 - 33. Jego słowa ostrzeżenia są równie "na czasie" dzisiaj jak i ćwierć wieku temu, gdy były pisane. Jeśli Bractwo św .św .Sergiusza i Albana w końcu wyda - a od dawna mam nadzieję, że to nastąpi - tom zawierający "najlepsze z najlepszych" artykułów, jakie ukazały się w Sobomost'i, ten artykuł powinien bez zwątpienia tam się znaleźć. 

9) Mandatum N.ii.2; rob. Thomas Merton, Gandhi on Non-Violence, Nev York1965, s.17. 
10) Drabina 5 (PG 88: 7648). 

11)Patrz przyp.l). 

12) E. I. Watkin, w: "Monument to St Augustin". B. F. T. [urns]. London 1930. s. 108. 

13) Pierwsza Księga Starców (Gerontikon), dz. cyt. Abba Matoes 2(514). s. 187. 

14) Biblia Brytyjskiego i Zagranicznego Towarzystwa Biblijnego, Warszawa 1981. 

15) Patrz przyp. 1). 

16) Sticherion Wieczemi, środa w tygodniu poprzedzającym Wielki Post (Tydzień Seropustny); na podst. tłumaczeń o. G. Misijuka i 0. H. Paprockiego. 

17) charopoion penthos, charmolype: Drabina 7 (PG: 88: 801C,804B). 

18) Cytowane w: N. Gorodetzky, Saint Tikhon Zadonsky, London 1951, s. 126 - 127. 

19) Zobacz również wers 28, w któryrnojciec wychodzi ponownie, tym razem by porozmawiać ze starszym bratem, który nie chce przyjść na ucztę. To podwójne wyjście ojca stanowi jeden z najważniejszych elementów w tej przypowieści. 

20) O pokajaniu VII 3 (PG 49: 327). 

21) Patrz przyp. 1). 

22) W greckim Euchologionie znajdujemy wiele różnych modlitw rozgrzeszenia. Duchowny ma swobodę wyboru jednej lub kilku z nich. 

23) Tłum. o. H. Paprocki. 

24) The Church is One, London 1968. s. 38. Z drugiej strony. nie istnieją grzechy. które dotyczą wyłącznie nas samych - padając zawsze pociągamy za sobą innych. 

25) Podstawowym współczesnym studium na ten temat pozostaje wciąż: I. Huasherr Penthos. La doctrine de la componction dans I' Orient chretien (Orientalia Christiana Analecta 132. Rome 1944). Patrz również: M. Lot - Borodine. 'Le mystere du "don des larmes" dans I' Orient chretien' . La Vie Spirituelle (suplement do numeru z września 1936) - przedrukowane w O. Clement i inni La douloureuse joie (Spiritualite orientale 14:Bellefontaine 1974) 5.131 - 95; L. Gillet, „The Gift oftears” 'Sobornost n.s.12(1937). 5.5 - 10; G. A. Maloney. The Mystic of Fire and Light: St. Symeon The New Theologian (Denville,N.J.1975)5.129 - 37. 

26) Drabina 7 (PG 88: 804A8). 

27) Izaak z Niniwy: Mystic Treatises, s. 125, 244. 

28) Cathechesis IV. 

29) Century II.50 (PG 120:9248). 

30) Zobacz również kondakion i ikos na Niedzielę Przebaczenia (niedziela przed początkiem Wielkiego Postu); również - wzruszający poemat prozą starca Siluana, w: Archimandrite Sophrony, Wisdomfrom Mount Athos, London 1974, s. 47 - 55.

31) Patrz przyp. l). 

32) Drabina 7 (PG 88: 809A). 
 


 
Przekład z angielskiego Jarosław Misiuk, Włodzimierz Misijuk