Metropolita Sawa (Hrycuniak)

MODLITWA JEZUSOWA


Kiedy się modlisz — powiadał jeden z ascetów — musisz milczeć, niechaj modlitwa twoja przemawia za ciebie". Wydaje się, że najtrudniej jest osiągnąć milczenie podczas modlitwy, a to stanowi jej najistotniejszy element. Milczenie jest zjawiskiem pozytywnym, jest to stan czasowej przerwy w mowie, ukierunkowanie się ku przyszłości, a przede wszystkim słuchanie Kogoś. Hezychasta — człowiek, który osiągnął wewnętrzne milczenie — stawał się tym, kto słuchał. Wsłuchiwał się w głos modlitwy swego serca, uświadamiał sobie, że nie jest to jego własny głos, a głos Kogoś Innego, kto do niego przemawiał.

W celu lepszego zrozumienia prawidłowego stosunku pomiędzy modlitwą i milczeniem przeanalizujmy cztery krótkie definicje. Pierwsza pochodzi ze słownika teologicznego, według którego modlitwa to uroczysta prośba skierowana do Boga; formuła, której używamy w odniesieniu do Boga. Modlitwa pojmowana jest tutaj jako rzeczywistość wyrażona przez słowa, jako akt zwrócenia się do Boga, aby spełnił określoną prośbę. W tym przypadku pominięty zostaje element wewnętrzny modlitwy, a wyeksponowany jej element zewnętrzny.

Autorem drugiej definicji jest św. Teofan Zatwornik (1815-1894). Nauczał on, że “modlitwa jest to nieprzerwane stanie przed Bogiem z umysłem w sercu, tak w dzień jak i w nocy, aż do końca życia". Tego rodzaju modlitwa nie jest prośbą zwróconą do Boga, lecz aktem, w którym nie ma miejsca na słowa. nie jest to chwi lowę działanie, ale ustawiczne przebywanie przed Bogiem, które nie ma końca. Modlić się — to trwać przed Bogiem, wstępować w bezpośredni z Nim kontakt. Oznacza to, że wszystkie elementy naszego bytu przeniknięte są świadomością, że jesteśmy w Bogu i On przebywa w nas. W powyższych definicjach modlitwy zwrócono uwagę na fakt czynnego działania człowieka w relacji do Boga.

W osobistym modlitewnym kontakcie nie człowiek, a nade wszystko Bóg przejmuje inicjatywę i Jego działanie jest tutaj zasadnicze. Prawdę tę mocno podkreślał św. Grzegorz z Synaju (t 1346): “Modlitwa — to jest Bóg. I On dokonuje w ludziach wszystkiego tego, co jest dobre". Utożsamienie modlitwy z Bogiem to wskazanie, że najważniejsze jest to, czego dokonuje we mnie sam Stwórca. “Już nie ja żyję, ale żyje we mnie Chrystus" (Ga 2,20). Drogę modlitwy wewnętrznej określił jasno św. Jan Chrzciciel w słowach o Mesjaszu: “On ma wzrastać, a ja mam się umniejszać" (J 3,30). W tym sensie modlić się — to milczeć. Ty musisz milczeć, aby modlitwa mówiła od siebie samej, a dokładniej, pozwól — niechaj mówi Bóg. Prawdziwa wewnętrzna modlitwa oznacza przerwanie własnej mowy i wsłuchiwanie się w głos Boga. Boska Liturgia rozpoczyna się słowami, które wygłasza diakon: “Czas działania Pana". Jest to właściwy stan chrześcijanina w czasie modlitwy, nie tylko takiej, jaką jest Eucharystia, ale podczas każdej innej modlitwy — powszechnej i indywidualnej.

Czwarta definicja modlitwy, pochodząca również z pism św. Grzegorza z Synaju, jeszcze bardziej podkreśla sens działania Boga wewnątrz nas. “Modlitwa — powiada on — jest uzewnętrznieniem Chrztu". Oczywiście, Bóg w Swym działaniu nie jest ograniczony przez Chrzest; jest On obecny i oddziaływuje wśród wszystkich ludzi stworzonych na Jego obraz i podobieństwa). Obraz ten zaciemniony przez grzech został odnowiony i doprowadzony do stanu pierwotnego dzięki sakramentowi Chrztu, w którym działa Jezus Chrystus i Duch Święty. Prawdziwa modlitwa oznacza uzewnętrznienie się w życiu chrześcijanina łaski Ducha Świętego.

Jednym ze sposobów rozpoczęcia duchowej podróży jest wzywanie Imienia Bożego: “Panie Jezu Chryste, zmiłuj się nade mną
grzesznym". Jasne, że nie jest to jedyny sposób. Bez wolności i wzajemnego zaufania nie ma wzajemnych kontaktów pomiędzy ludźmi. To samo dotyczy modlitwy wewnętrznej. Nie posiadamy niezmiennych kanonów, które można by uważać za niezbędne dla wszystkich, pragnących się modlić; podobnie nie ma mechanicznej techniki cielesnej czy duchowej, przy pomocy której udałoby się “zmusić" Boga, aby objawił Swą obecność. Jego łaskę otrzymujemy jako wolny dar i nie możemy jej zdobyć w sposób automatyczny przy pomocy jakiejś techniki i metody. Spotkanie Boga z człowiekiem w szerokim królestwie serca dokonuje się na wiele różnych sposobów.

W Kościele prawosławnym mamy uduchowionych ludzi, którzy o modlitwie Jezusowej mówią mało, albo zupełnie nic. Jednak modlitwa ta poprzez całe pokolenia wiernych była jedyną drogą prowadzącą do wiecznego szczęścia. I to nie tylko dla chrześcijan prawosławnych. W spotkaniu prawosławia z Zachodem w latach sześćdziesiątych naszego stulecia żaden inny element bogactwa naszego Kościoła nie wzbudził tak wielkiego zainteresowania jak modlitwa Jezusowa i żadna inna książka nie odbiła się tak szerokim echem jak Szczere opowieści pielgrzyma przedstawione jego ojcu duchownemu (Otkrowiennyje rasskazy stronnika duchownemu swojemu otcu — Kazań 1870). Dzieło to, doczekało się wielkiego zainteresowania i wydań w kilkunastu językach.

Powstaje pytanie, czym wyjaśnić tak wielkie znaczenie i wpływ modlitwy Jezusowej? Wskazać trzeba na jej cztery zasadnicze momenty: prostotę i elastyczność, celowość i pełnię, moc Imienia oraz duchową dyscyplinę stałego jej odmawiania. Rozpatrzmy je po kolei.

Prostota i elastyczność modlitwy Jezusowej

Wzywanie Imienia Jezusowego jest modlitwa bardzo prostą, dostępną dla każdego chrześcijanina. Jednocześnie prowadzi ona do najgłębszych tajników widzenia (es. sozercania} kontemplacji, medytacji. Do ćwiczenia się w modlitwie Jezusowej niezbędne jest przewodnictwo “starca" (duchowego przewodnika). Ci, którzy nie mają związku ze starcem, mogą praktykować modlitwę tylko przez pewien okres czasu, początkowo, nie dłużej niż 10-15 minut. Nie jest potrzebna żadna specjalna wiedza na początku praktykowania modlitwy Jezusowej — wystarczy zdecydować się i rozpocząć. W tym celu, abyśmy mogli chodzić, należy zrobić pierwszy krok. Abyśmy mogli pływać, należy rzucić się do wody. Podobnie też jest z wzywaniem Imienia Bożego. “Rozpocznij wymawiać Imię Boże z miłością i ubóstwieniem. Uczyń Je sobie przyjacielem. Nie rozmyślaj, w jaki sposób je wzywasz, myśl tylko o Imieniu. Wypowiadaj, to Imię cicho i spokojnie" — stwierdza św. Symeon Nowy Teolog.

Formuła modlitwy jest łatwa do zapamiętania. Brzmi ona: “Panie Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się". Istnieje również rozszerzona wersja: “Panie Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nade mną, grzesznym". W drugiej wersji ostatnie słowa mają charakter pokutny.

Elastyczność modlitwy Jezusowej powiązana jest również z warunkami, w jakich jest odmawiana. Praktykować ją można w sposób “swobodny" jak również “określony". Zależy to od naszej codziennej pracy i jej rozkładu w czasie. Modlitwę Jezusową wymawia się zarówno w momentach, kiedy duchowo jesteśmy zagubieni, jak i wówczas, gdy zajmujemy się sprawami domowymi, idziemy, jedziemy, stoimy w kolejce, w czasie bezsenności. Modlitwa Jezusowa jest wielką pomocą w chwilach napięć, stresów i zatroskania. Swoboda zachowania się podczas praktykowania modlitwy Jezusowej umożliwia nam ustawiczne wypełnianie zalecenia św. Pawła: “[...] nieustannie się módlcie" (1Tes 5,17). Czy jest to możliwe, skoro mamy wiele innych obowiązków? Biskup Teofan Zatwornik wskazuje na metodę w swoim powiedzeniu: “Rękoma pracuj, a rozumem i sercem bądź z Bogiem".

W związku z tym, ze praktykując modlitwę Jezusową często wymawiamy Imię Boże bez względu na to, gdzie się znajdujemy, mamy możliwość ciągłego obcowania z naszym Stwórcą. Brat Wawrzyniec — karmelita — był bardziej zjednoczony z Bogiem podczas swoich codziennych zajęć, aniżeli podczas praktyk religijnych. “Wielką jest pomyłką — mówił — jeżeli uważa się, że czas modlitwy powinien być inny od czasu pracy, mamy bowiem w jednakowy sposób być zjednoczeni z Bogiem przez pracę, w miejscu pracy, jak i przez modlitwę". Ten “swobodny" sposób praktykowania modlitwy Jezusowej znajduje uzupełnienie w sposobie “określonym", kiedy całą naszą uwagę kierujemy na wymawianie tej modlitwy z wyłączeniem wszelkiego zewnętrznego działania. I tutaj nie znamy jakichkolwiek określonych przepisów. W praktyce prawosławnej modlitwa Jezusowa odmawiana jest przeważnie w pozycji stojącej lub klęczącej, a w czasie choroby — leżącej. Najlepiej praktykować ją w odosobnieniu, przed ikoną, w półmroku. Pomocne są przy tym pokłony i czotki, które trzymamy w ręku; nie służą nam one do liczenia, lecz sprzyjają skupieniu i wejściu w prawidłowy rytm.

Starzec Sylwan ze Świętej Góry (1866-1938) zwracał także uwagę na ilość i częstotliwość odmawiania modlitwy Jezusowej. Określał stopniowanie modlitwy od 3000 do 6000 i 12000 razy. Liczba powtórzeń odgrywa ważną rolę, oddziaływuje bowiem na wewnętrzny stan człowieka. Starzec oczekuje od swojego ucznia posłuszeństwa i gotowości wykonania jego zaleceń bez jakichkolwiek sprzeciwów. Natomiast biskup Teofan Zatwornik radzi zupełnie coś innego: “[...] nie licz, ile razy wypowiedziałeś modlitwę Jezusową. Troszcz się natomiast o to, by wychodziła ona z twojego serca z życiodajną mocą, jako ze źródła wody żywej. Niszcz w swym sercu wszelką myśl o jej liczbie".

Modlitwę Jezusową praktykować można w grupach, choć najczęściej odmawiana bywa indywidualnie. Słowa tej modlitwy mogą być wymawiane na głos lub cicho. W wymawianiu ich nic może być czegokolwiek sztucznego. Starzec Partcniusz z Kijowa utożsamiał wypowiadanie słów modlitwy Jezusowej z rytmem bicia źródlanej wody. Stąd wniosek, że modlitewne przyzywanie Imienia jest dostępne dla wszystkich. Każdy z nas może je praktykować na każdym miejscu i o każdej porze. Dostępna jest ona dla początkującego i dojrzałego duchowo — pustelnika czy mieszkańca miasta, w zupełnej ciszy i pośród gwaru.

Treść modlitwy Jezusowej

Teologicznie udokumentowano, że modlitwa Jezusowa zawiera w sobie “całą naukę Ewangelii", jest “Ewangelią w skrócie". W tej krótkiej formule modlitewnej kryją się dwie zasadnicze prawdy wiary chrześcijańskiej — o Wcieleniu Jezusa Chrystusa i Przenajświętszej Trójcy. Na początku jest w niej mowa o dwóch naturach w Chrystusie jako Bogoczłowieku. Jezus jest wzywany imieniem ludzkim, które otrzymał od Swojej Matki Maryi po narodzeniu się w Betlejem. Następnie jest odniesienie do Jego Boskiej natury — nazywa się Go bowiem Panem i Synem Bożym. Modlitwa Jezusowa zawiera w sobie Imiona trzech Osób Trójcy Świętej. Chociaż skierowana jest do Drugiej Osoby — Jezusa Chrystusa — wskazuje na Boga Ojca; Chrystus bowiem nazwany jest tu Synem Bożym. Duch Święty także jest obecny w modlitwie, gdyż nikt nie może wzywać Pana Jezusa inaczej, jak tylko w Duchu Świętym (por. l Kor 12,3). Można więc stwierdzić, że modlitwa Jezusowa zawiera w sobie naukę chrystologiczną i trynitarną.

W modlitwie Jezusowej odnajdujemy dwa bardzo ważne momenty chrześcijańskiej ascezy: moment “theosis" — przebóstwienia, tj. patrzenia ku górze, ku chwale Boga i wznoszenia się do Niego na skrzydłach miłości, oraz moment pokutny — świadomość swej niegodziwości i grzeszności. Dzięki temu trwanie w modlitwie Jezusowej umożliwia zarazem wzlot i zstępowanie ku rzeczywistości. W pierwszej części tej modlitwy wznosimy się ku Bogu: “Panie Jezu Chryste, Synu Boży", zaś w drugiej części zniżamy się do postawy pokory: “zmiłuj się nade mną grzesznym". “Ci, którzy doświadczyli darów Ducha Świętego, zdolni są przeżyć dwie zasadnicze prawdy, a mianowicie — w tym samym czasie doznawać radości i pocieszenia oraz strachu i bojaźni" nauczałśw. Makary Wielki. Taka jest wewnętrzna dialektvka modlitwy Jezusowej.

Moc Imienia

“Imię Syna Bożego jest tak wielkie i bezgraniczne, że zawiera wrobię cały wszechświat" — czytamy w Pasterzu Hermasa. Skoro powyższe słowa są prawdą, to nigdy nie będziemy w stanie zrozumieć znaczenia modlitwy Jezusowej w duchowości prawosławia, jeżeli nie odczujemy wewnętrznej mocy w samym Imieniu Boga. Modlitwa Jezusowa jest owocniejsza aniżeli inne wezwania modlitewne właśnie dlatego, że zawiera Imię Boże.

W Starym Testamencie i wielu kulturach świata zauważyć można rzeczywiste utożsamienie duszy człowieka z jego imieniem. Cała osobowość człowieka oraz jego wszystkie właściwości i energie zawarte są w imieniu, jakie nosi. Poznanie czyjegoś imiena jest równoznaczne z posiadaniem w swej świadomości jego charakteru, zachowania się, a nierzadko wiąże się ze sprawowaniem nad nim kontroli. Z tego powodu tajemniczy głos nad brodem Jabboku pyta o imię (por. Rdz 32,28-29). Podobny pogląd wyrażony jest w odpowiedzi anioła Manoachowi: “Dlaczegóż to pytasz o moje imię? Jest ono tajemne" (Sdz 13,18). Zmiana imienia oznacza zmianę w życiu człowieka, np. Abram na Abraham (por. Rdz 17,5), Jakub zostaje Izraelem (por. Rdz 32,28-29), a Szaweł otrzymuje imię Paweł (por. Dz 13,9). Również mnich przy składaniu ślubów zakonnych otrzymuje nowe imię. Nie sam je wybiera, ale zostaje mu ono nadane przez przełożonego, co oznacza zasadniczą odnowę, poprzez którą przechodzi.

W tradycji żydowskiej czynić cokolwiek w imię drugiego człowieka, wzywać jego imię jest traktowane jako akt o wielkim znaczeniu. Wzywać imię określonej jednostki oznacza czynić ją obecną. Imię ożywia, kiedy je ktoś wymawia. Imię łączy się z duszą, którą oznacza; dlatego tak wielkie znaczenie posiada wymawianie imienia. Prawda ta w jeszcze w większym stopniu odnosi się do Imienia Bożego. Moc i chwała Boża są obecne i aktualne w Jego Imieniu. Imię Boże jest zawsze z nami. Właśnie taki jest sens Imienia Emmanuel — “Bóg z nami". Uważnie i świadomie wzywać Imię Boże oznacza być w Jego obecności, otworzyć się na przyjęcie Jego energii, przynieść siebie jako narzędzie i żywą ofiarę w Jego ręce. Uświadomienie sobie wielkości Imienia Bożego w późniejszym judaizmie było tak wielkie, iż tetragramu (czterech liter Imienia Bożego) nie wymawiano na głos. Imię Najwyższego uważano za coś strasznego. Takie rozumienie Imienia Bożego przechodzi ze Starego do Nowego Testamentu. Szatan był wypędzony mocą Imienia Jezusa. W Imię Jezusa uzdrawiani byli ludzie, bowiem Imię Jego jest mocą. Potwierdzają to teksty Pisma Świętego. W Modlitwie Pańskiej wypowiadamy słowa: “[...] święć się Imię Twoje". Chrystus na Ostatniej Wieczerzy pozostawił obietnicę: “O cokolwiek prosicie Ojca w Imię moje, da wam (J 16,23). Św. Piotr głosił, iż zbawienie zawarte jest w “Imieniu Jezusa Chrystusa" (Dz 4,10). “Nie ma bowiem poza Nim zbawienia, gdyż na świecie nie ma innego imienia danego ludziom, dzięki któremu moglibyśmy być zbawieni" (Dz 4,12). W hymnie św. Pawła o Chrystusie czytamy: “Dlatego też Bóg wywyższył Go ponad wszystko i darował Mu Imię, które jest ponad wszelkie imię, aby na Imię Jezusa zginało się każde kolano w niebie, na ziemi i pod ziemią, i aby wszelki język wyznawał, że Jezus Chrystus jest Panem ku chwale Boga Ojca" (Flp 2,9-11). Z Apokalipsy dowiadujemy się o nowym tajemniczym imieniu, którego nikt nie zna, tylko ten, kto je otrzymuje (por. Ap 2,17).

Teksty biblijne potwierdzające znaczenie czci Imienia Bożego są niezmiernie ważne dla zrozumienia istoty i treści modlitwy Jezusowej. Imię Boże powiązane jest treściowo z Jego Osobą (Hi-postazą). Stąd też wzywanie Najświętszego Imienia ma charakter sakramentalny, służąc jako rzeczywisty znak Jego niewidzialnej obecności i działania. Dla człowieka wiary dzisiaj, tak jak w czasach apostolskich. Imię Jezusa jest mocą. Dwóch starców z IV w., a mianowicie św. Barsabas i św. Jan nauczało, że “Pamięć o Imieniu Bożym całkowicie niszczy wszelkie zło". Odpędzajcie swoich nieprzyjaciół Imieniem Jezusa — zachęca św. Jan Klimak — poza Nim nie ma bowiem mocniejszej broni, ani na niebie, ani na ziemi.

Imię jest mocą, ale samym mechanicznym jego wyznawaniem niczego nie osiągniemy. Modlitwa Jezusowa nie jest jakimś magicznym aktem. Podobnie jak w każdym sakramencie, tak i w od niesieniu do człowieka — członka Kościoła — wymagana jest współpraca z Bogiem poprzez aktywną wiarę i wysiłki ascetyczne (cs. podwigi).

Jesteśmy powołani, aby wzywać Imię Jezusa w napięciu ducha, sercem wnikając w treść stów modlitwy, świadomi, kim jest Ten, ku któremu się zwracamy i którego głos słyszymy w naszych sercach. Tego rodzaju aktywna modlitwa nigdy nie jest łatwa w stadium początkowym, dlatego Ojcowie Kościoła słusznie określają ją jako utajone męczeństwo. Św. Grzegorz Synaita często nauczał o “aktywności w pracy" niezbędnej do tego, by iść drogą Imienia. Nie jest to łatwa droga, więc ten, kto na nią wstępuje, powinien być ciągle aktywny. “Spotkać was może pokusa pojawiająca się podczas wewnętrznej modlitwy umysłu, aby przerwać wasze trwanie w Bogu. Będą was bolały ramiona, będziecie odczuwać ból głowy — przestrzegał św. Grzegorz Palamas — ale wytrwajcie i szukajcie z zapałem Pana w sercu waszym". Tylko dzięki żarliwej wierze i cierpliwości odkryjemy i odczujemy prawdziwą moc Imienia.

Zjednoczenie z Bogiem w modlitwie Jezusowej

Przy naszym pierwszym poważnym podejściu do praktykowania modlitwy Jezusowej powinniśmy sobie uświadomić własną pustkę, rozbicie i brak wewnętrznej jedności. Z jednej strony stoimy przed Bogiem, z drugiej zaś nasze myśli nie dają nam spokoju. Odczuwać obecność Bożą to znaczy być tam, gdzie znajduje się nasz Stwórca. Jednak nie zawsze jesteśmy zdolni kontrolować swój umysł tak, aby on wędrował w kierunku Pana. Ten brak wewnętrznej jedności jest jednym z najcięższych skutków grzechu pierworodnego. Bardzo ważna jest koncentracja na jednej określonej rzeczywistości. Skoro nie jest to łatwe w sprawach zewnętrznych, to tym trudniejsze jest w sprawach życia wewnętrznego, a szczególnie w praktyce modlitewnej.

Cóż więc należy czynić? W jaki sposób nauczyć się życia w pełnej duchowej jedności, skoncentrowanego na teraźniejszości, a zarazem zanurzonego w wiecznym teraz? Pomaga nam w tej pracy modlitwa Jezusowa. Wzywanie Imienia Bożego rozprasza roztargnienie, pomaga w koncentracji umysłu. Święci Ojcowie, a szczególnie św. Jan Klimak, odróżniają dwa sposoby, które pomagają w opanowaniu swoich myśli. Pierwszy sposób adresowany jest do doskonałych podwiżnikótv. Mogą oni bezpośrednio walczyć ze swoimi myślami. Natomiast dla większości z nas sposób ten jest trudny i niezrozumiały. Przeto nasza duchowa strategia powinna być innego rodzaju. Zamiast pracy polegającej na walce ze złem skierujemy swe myśli w stronę dobra. “Umysł nie może być bezowocny, jego działaniem powinno być ciągłe przyzywanie Pana Jezusa" (św. Marek Mnich). “Najsłodsza pamięć o Bogu, tj. Jezusie — nauczał Filoteusz z Synaju — zwykle niszczy wszelkie powaby myśli, różnego rodzaju pokusy, słowa, marzenia, mroczne wyobrażenia [...], to wszystko, czym stara się pochłonąć naszą duszę niszczący wróg". Lepiej więc zamiast stałej walki ze swoimi myślami po prostu skierować je w stronę mocy Bożej, która oddziaływuje poprzez Imię Bogoczłowieka. Św. Ewargiusz z Fontu (ł 399) pisał: “Modlitwa jest to pozostawienie [jak najdalej od siebie] wszystkich myśli". A “pozostawienie myśli" polega na ciągłym odrzucaniu myśli złych i zastąpienie ich przez myśli o Chrystusie. Modlitwa Jezusowa to nie tylko rozmyślanie o określonych wydarzeniach z życia Chrystusa opisanych w Ewangelii; jest ona zarazem wnikaniem w wewnętrzne prawdy teologiczne np. w znaczenie terminu “współistotny". W tym względzie modlitwę Jezusową należy wyraźnie odróżniać od metody dys-kursywnej, tak popularnej na Zachodzie, szczególnie w okresie Kontrreformacji, która była typowa dla Ignacego Loyoli, Franciszka Salezego i innych.

Wzywając Imię “Jezus" nie należy stwarzać za wszelką cenę w swej świadomości, wizualnego obrazu Chrystusa. Jest to jedna z przyczyn, dla której modlitwę powinniśmy wypowiadać w półmroku, z oczyma wpatrzonymi w ikonę. “Niechaj twój umysł będzie wolny od boju — głosił św. Grzegorz z Synaju — broń się przed fantazjami podczas modlitwy, gdyż inaczej możesz stać się fantastą, zamiast hezychastą". “Módl się tak, abyś nie popadł w pychę za sprawą modlitwy" — upomina św. Nil Sorski (+ 1508). Natomiast biskup Teofan Zatwornik zaleca: “Kiedy modlisz się, nie dopuszczaj, aby jakikolwiek obraz zjawił się pomiędzy tobą a Panem". “Najważniejsze w twoim życiu jest, abyś przebywał w Bogu, tzn. abyś posiadał przekonanie, że On wszystko widzi i przebywa w Tobie znając Ciebie bardziej, aniżeli ty znasz siebie. Świadomość oka Bożego, które patrzy wewnątrz ciebie, powinna zawsze cechować każdego z nas". Jeżeli będziemy wzywać Imię Boże, odczuwając obecność naszego Pana, przekonamy się, że modlitwa Jezusowa posiada moc, ześrodkowuje i jednoczy wszystkie moce naszego ducha.

Uwewnętrznianie modlitwy Jezusowej

Ustawiczne wzywanie Imienia Bożego sprawia, że modlitwa schodzi coraz głębiej w naszą istotę. Staje się modlitwą całego człowieka, której słowa i treść całkowicie pokrywają się z tym, kto je wypowiada. W obrazowy sposób opisał to Pauł Evdokimov (1901-1970): “W katakumbach najbardziej rozpowszechnionym obrazem była figura modlącej się niewiasty, «oranty», reprezentującej jedyną prawdziwą postawę duszy ludzkiej. Nie wystarczy posiadać modlitwę, należy stać się, być modlitwą, urabiać siebie na kształt modlitwy, przemieniać świat w świątynię uwielbienia, w liturgię kosmiczną". Należy dążyć do tego, by być wcieleniem modlitwy. Całe nasze życie, wszelkie nasze kroki, działania powinny być dążeniem do przebóstwienia. W ofierze składać należy nie tylko to, co posiadamy, ale to, kim jesteśmy. Wartościowym nie jest człowiek przestrzegający modlitwy według określonych przepisów, z większą lub mniejszą dokładnością, lecz człowiek, który jest modlitwą. Tego typu modlitwę określamy jako “modlitwę serca". Imię Boże wzywamy przy pomocy języka. W tym samym czasie, siłą woli, ukierunkowujemy swój umysł na sens i znaczenie tego, co wypowiada język. Z upływem czasu — przy pomocy Bożej — modlitwa nasza coraz bardziej staje się aktem wewnętrznym. Udział umysłu jest coraz ważniejszy, a samo wypowiadanie dźwięków ma coraz mniejsze znaczenie. Może dojść do tego, że wypowiadanie modlitwy Jezusowej zakończy się na poziomie słów/ a przejdzie w mistyczny sposób do umysłu. Jest to znakiem, że przeszliśmy ze stopnia pierwszego naszej modlitwy do stopnia drugiego. Wędrówka w głębię wewnętrzną człowieka nie jest jednak zakończona. Człowiek jest bytem, który oprócz umysłu posiada też uczucia, wolę i miłość oraz wszystko, co składa się na jego osobowość. Wszystkie te sfery człowieka, w swoisty sposób, uczestniczą w modlitwie, gdyż cały człowiek wezwany jest, aby brać udział w przebóstwieniu. Zatem wezwani jesteśmy ku wstępowaniu z poziomu drugiego na poziom trzeci: od “modlitwy umysłu" ku “modlitwie serca". “Serce" w tym przypadku rozumieć należy w sensie biblijnym, a nie współczesnym — jako rzeczywistość, która skupia w sobie wszystkie elementy osobowości człowieka. Serce jest głównym organem bytu ludzkiego. Borys Wyszesławcew twierdził, że “serce jest centrum absolutnym". W takim ujęciu, jest ono czymś o wiele większym, stanowi zewnętrzny symbol nieograniczonych duchowych elementów człowieka stworzonego na obraz i podobieństwo Boże.

W celu ukończenia wewnętrznej wędrówki i odkrycia sensu prawdziwej modlitwy niezbędne jest zstąpienie w to “absolutne centrum". Dokonuje się to poprzez przejście od rozumu do serca. Zasadnicze jest połączenie “modlitwy umysłu i serca". Modlitwa serca jest powrotem do Raju — do stanu przed upadkiem człowieka. Oznacza to wejście w doświadczenie rzeczywistości eschatologicznej — wprzedsmak przyszłego wieku, w coś, co w dzisiejszym świecie nie jest nigdy w całości zrealizowane. W wewnętrznym wychowaniu własnego serca człowiek odnajduje bazę swojego bytu i tutaj przekracza mistyczną granicę pomiędzy światem stworzonym i niestworzonym. “Wewnątrz serca pojawia się bezgraniczna głębia, w której jest Bóg z aniołami; tam jest światłość i życie. Królestwo i apostołowie, tam jest miasto niebiańskie i skarbnica łaski; tam jest wszystko" — pisałśw. Makary Wielki.

Modlitwa Jezusowa, w tym sensie, oznacza punkt, w którym “moja" działalność, “moja" modlitwa łączy się z działaniem kogoś Innego we mnie i staje się widoczna na zewnątrz. Taka modlitwa nie jest tylko modlitwą skierowaną do Jezusa Chrystusa, ale modlitwą samego Jezusa Chrystusa. Ten piękny etap przechodzenia od modlitwy “pracy" w modlitwę, która “rozwija się sama z siebie" — opisany został w dziele Szczere opowieści pielgrzyma przedstawione jego ojcu duchownemu. Jest to szczególny dar Boga, który otrzymuje człowiek w momencie, kiedy Bóg i człowiek tego pragną. Droga do Królestwa Bożego otwarta jest dla wszystkich i wszyscy ją mogą odnaleźć.

Praktyka wchodzenia w modlitwę Jezusową

Obecnie rozpatrzymy zagadnienie, które wywołuje wiele dyskusji. Dotyczy ono pozycji ciała podczas modlitwy Jezusowej. Kontrowersje w tej kwestii spowodowały, że mylnie wyjaśniano naukę hezychastów.

Serce, jak to już stwierdziliśmy wyżej, jest głównym organem człowieka — ześrodkowaniem ducha i materii, jego struktury fizycznej i psychicznej oraz konstrukcji duchowej. Z uwagi na ten podwójny charakter serca: widzialny i niewidzialny — modlitwa serca jest modlitwą ciała i duszy. Trzeba jednak wiedzieć, że dopiero wówczas jest prawdziwą modlitwą człowieka, gdy ogarnie jego ciało. Według nauki biblijnej człowiek jest psycho-fizyczną całością składającą się z duszy i ciała. Ciało to nie tylko przeszkoda, którą należy opanować. Nic jest też materią, którą można ignorować. Ciało powinno odegrać pozytywną rolę w duchowym życiu człowieka. Jest ono obdarowane energiami, z których korzystać można w praktykach modlitewnych. Szczególnie odnosi się to do modlitwy Jezusowej, poprzez którą mamy szczególną więź z Wcielonym Bogiem. Jezus Chrystus poprzez Wcielenie przyjął nie tylko ludzki umysł i wolę, ale także i ludzkie ciało. W ten sposób ze Swego ciała uczynił niewyczerpane źródło uświęcenia. W jaki sposób nasze ciało, które Bogoczłowiek uczynił świątynią Ducha Świętego, uczestniczyć może we wzywaniu Imienia Bożego, dokonującego się w modlitwie umysłu i serca?

Hezychaści w celu uzdolnienia ciała do uczestniczenia w modlitwie rozwinęli specjalną “technikę ciała". Wiedzieli oni, że każdy stan psychiczny oddziaływuje na ciało. W zależności od naszego stanu wewnętrznego stajemy się bądź gorącymi, bądź chłodnymi. Wszelka fizyczna zmiana wpływa na nasze życie psychiczne. Jeśli nauczymy się kontrolować i właściwie ukierunkowywać naszą działalność psychiczną i cielesną, wówczas staniemy się bardziej aktywni wewnętrznie i będziemy w stanie skoncentrować się podczas modlitwy. Jest to zasadniczy początek metody hezycha-stów. Praktykowana przez nich technika posiada trzy zasadnicze kierunki:

I. Stan wewnętrzny ciała. Św. Grzegorz z Synaju zaleca, aby podczas modlitwy siedzieć na niskim stołeczku o wysokości 20 cm. Głowa i ramiona powinny być opuszczone, oczy ukierunkowane w stronę serca. Oczywiście taka postawa po pewnym czasie staje się uciążliwa. Z tego względu należy skorzystać z innych znanych praktyk w tej dziedzinie.

Dużą rolę przy praktykowaniu modlitwy Jezusowej odgrywa oddech, który powinien włączyć się jednocześnie w rytm modlitwy. Pierwszą część modlitwy: “Panie Jezu Chryste, Synu Boży" wymawiać należy podczas wdechu, zaś drugą: “zmiłuj się nade mną grzesznym" w czasie wydechu. Modlitwa może być wymawiana w rytmie bicia serca.

II. Wewnętrzna dyscyplina. Podobnie jak w ćwiczeniach jogi początkujący uczy się ukierunkować swą myśl na określone części ciała, tak samo hezychaści kierują swe myśli w granice serca. W tego rodzaju aktywności potrzebny jest ojciec duchowny — nauczyciel. Brak kontroli w tej szczególnej praktyce modlitewnej może mieć niekorzystny wpływ na zdrowie i równowagę psychiczną. Z tego względu niezmiernie istotne jest posiadanie ojca duchownego, który pomoże w trudnościach napotykanych na drodze modlitwy Jezusowej. Jeśli osobie początkującej nie uda się znaleźć odpowiedniego przewodnika, to zaleca się, by powtarzała modlitwę Jezusową bez koncentracji na rytmie bicia serca i oddechu. Wówczas słowa modlitwy- po pewnym czasie, spontanicznie, wejdą w rytm bicia serca. Gdyby to nie nastąpiło, to też nie ma powodu do obaw. Należy spokojnie kontynuować pracę nad modlitwą umysłu.

Należy podkreślić, że pozycja ciała nie jest najważniejsza; ma ona jedynie wspomagać osiągnięcie zjednoczenia z Bogiem. Św. Grzegorz Palamas nauczał, iż opanowanie i odpowiednia pozycja ciała potrzebna jest tylko początkującym. Za najważniejsze w praktykowaniu modlitwy Jezusowej uważał wewnętrzna kontrolę ducha i wzywanie Imienia Jezusa Chrystusa.

III. Częstotliwość wymawiania Imienia Jezusowego. Biskup Ignacy Branczaninow zaleca, aby Imię Jezusa wymawiać sto razy. Przy tym należy wiedzieć, że w modlitwie Jezusowej nie tyle częstotliwość wymawiania Imienia, pozycja ciała, rytm oddychania są najważniejsze, lecz ustawiczna świadomość, do Kogo się zwracamy. To właśnie stała świadomość, że słowa nasze skierowane są ku Wcielonemu Zbawicielowi Jezusowi Chrystusowi — Synowi Bożemu i Najświętszej Bogarodzicy — ma decydujące znaczenie na drodze naszego jednoczenia się z Bogiem.

Koniec wędrówki

Celem modlitwy Jezusowej, podobnie jak wszystkich innych modlitw chrześcijańskich, jest jej połączenie się z modlitwą Jezusa Chrystusa jako arcykapłana, ciągle działającego w nas. Najważniejsze jest to, aby życie nasze połączone zostało z Jego życiem, a nasze wznoszenie połączyło się z życiem Ducha Świętego utrzymującego wszechświat. Cel modlitwy Święci Ojcowie określają jako: “przebóstwienie człowieka", “upodobnienie się człowieka do Boga". Sergiusz Bułgakow głosił: “Imię Jezusa, obecne w sercu ludzkim, nadaje mu moc przebóstwienia". Słowa te bezpośrednio nawiązują do nauczania św. Atanazego Wielkiego: “Logos stał się człowiekiem, abyśmy my stali się Bogiem".

Modlitwa Jezusowa skierowana ku Wcielonemu Logosowi jest środkiem, przy pomocy którego realizujemy nasze przebóstwienie. Człowiek otrzymuje prawdziwe “bogopodobieństwo", możliwość upodobnienia się do Boga. Modlitwa Jezusowa jednoczy nas z Chrystusem; przyczynia się do tego, aby Trójca Święta zamieszkała w nas i abyśmy mogli uczestniczyć w “perychorezie" trzech Hipostaz Bożych. Za sprawą coraz głębszego przenikania w nas tej modlitwy wchodzimy w bezpośredni krąg miłości, która ciągle ma miejsce pomiędzy Ojcem, Synem i Duchem Świętym. Miłość tę św. Izaak Syryjczyk opisuje w sposób następujący: “Miłość jest Królestwem, o którym mówił Pan nasz w sposób symboliczny, wtedy gdy uczniom Swoim obiecał, iż będą spożywali w Jego Królestwie: «Wy będziecie jeść i pić za stołem Mojego Królestwa». Tym pokarmem jest miłość. Kiedy osiągniemy miłość, osiągniemy i Boga, a wówczas droga nasza osiągnęła swój cel. Doszliśmy do miejsca, w którym jest Bóg Ojciec z Synem i Duchem Świętym".

W tradycji hezychastycznej tajemnicę przebóstwienia poprzedzał zewnętrzny stan doświadczenia Bożego światła. Światło, które święci widzieli podczas modlitwy, było światłem rzeczywistym, a nie symbolicznym. Było i jest to światło Boże, nie stworzone, pochodzące od Chrystusa, które jaśniało w czasie Jego Przemienienia. To samo światło będzie oświecało wszechświat podczas Jego powtórnego przyjścia. Do widzenia chwały Bożej możemy przybliżyć się poprzez wzywanie Imienia Bożego. Dzięki modlitwie Jezusowej możemy już dziś zobaczyć, że światło Przemienienia przenika każdy krok naszego życia. Anonimowy autor dzieła Szczere opowieści pielgrzyma przedstawione jego ojcu duchownemu opisuje dwojakie oddziaływanie modlitwy Jezusowej. Po pierwsze, przemienia ona jogo stosunek wobec świata materialnego, który go otacza. Świat ten postrzega jako święte misterium obecności Bożej. Pisze on: “W tym czasie, gdy zaczynałem modlić się sercem, wszystko co mnie otaczało widziałem w jakiejś zadziwiającej postaci: drzewa, trawy, ptaki, ziemię, powietrze, światło. Wszystko to jakby mówiło mi, że istnieje właśnie dla ludzi, świadczy o Bożej miłości do człowieka, modli się i wyśpiewuje chwałę Boga. Zrozumiałem wtedy, co nazywane jest w Dobrotolubiju "znajomością mowy stworzenia" i zobaczem, w jaki sposób można rozmawiać z Bożymi stworzeniami". “[...] czułem płomienną miłość do Jezusa i do całego Bożego stworzenia". Po drugie, modlitwa Jezusowa zmienia stosunek autora nie tylko do stworzeń i świata materialnego, ale również do innych ludzi. “Ponownie rozpocząłem swą wędrówkę. Obecnie jednak nie szedłem tak jak przedtem, pełen troski. Wzywanie Imienia przyniosło mi radość na tej drodze. Wszyscy, których spotkałem, byli wobec mnie uprzejmi, tak jakby mnie kochali. Jeśli ktokolwiek wyrządzi mi krzywdę, to powinienem pomyśleć, jak słodką jest modlitwa Jezusowa. Krzywda i gniew przeminą, a ja wszystko zapomnę".

Modlitwa Jezusowa pomaga nam dostrzegać Chrystusa we wszystkich ludziach, a ludzi w Chrystusie. Modlitwa Jezusowa nie neguje świata, lecz go przemienia. Nie odrzuca stworzenia Bożego, ale potwierdza wartość świata oraz wielkie znaczenie każdej istoty, gdyż pochodzi od Boga.

Nadieżda Gorodecky pisała: “Imię Jezusa możemy przyzywać na ludzi, książki, kwiaty, na wszystko co spotykamy, widzimy, myślimy. Imię Jezusa może być tajemniczym kluczem do całego stworzenia, narzędziem, przy pomocy którego przynosimy wszystko za wszystkich, jako ukrytą ofiarę Bogu. Jest to pieczęć Boża w tym świecie. W jedności z arcykapłanem Jezusem Chrystusem modlimy się do Ducha Świętego: «Spraw, aby modlitwa moja była świętym misterium»".

Modlitwa — to działanie. Modlić się — to być uczniem. Stwierdzenia te w szczególny sposób odnoszą się do modlitwy Jezusowej. Jej znaczenie podkreśla się w czasie składania ślubów zakonnych. Posiada ona jednak taką samą moc i znaczenie również dla laików: małżonków, lekarzy, kierowców itp. Wzywanie Imienia Bożego wprowadza każdego chrześcijanina w głębię jego pracy, dzięki czemu staje się ona korzystniejszą i owocniejszą. Modlitwa Jezusowa uzdalnia do “życia dla drugich". Poprzez nią chrześcijanin staje się narzędziem pokoju Bożego i dynamicznym pośrednikiem pomiędzy Bogiem i ludźmi.


Niniejszy tekst stanowi fragment książki: "PRAWOSŁAWIE. ŚWIATŁO WIARY I ZDRÓJ DOŚWIADCZENIA", red. K. Leśniewski, J. Leśniewska, Lublin 1999, s. 143 - 161.

© Copyright by Świat prawosławia 2002r.