Paul Evdokimov
Sztuka ikony. Teologia Piękna


IKONA UKRZYŻOWANIA

“Baranek ukrzyżowany przed założeniem świata" wkracza w Historię, aby zostać ukrzyżowany pod Poncjuszem Piłatem, w Jerozolimie. Jedyny, bez skazy i cienia, przychodzi do świata zatrutego grzechem. Wrogość, ontologiczna nienawiść Skalanego wobec Świętego, Czystego, Niewinnego osiąga takie zagęszczenie, że Krzyż staje się czymś oczywistym, nieuniknionym: “Syn Człowieczy będzie wydany w ręce grzeszników" (Mt 26,45), a więc także w ręce “boga tego świata".

Słowo w swoim Wcieleniu przyjęło pełnię natury ludzkiej, wszyscy i każdy się tu odnajdują. Pierwszy i drugi Adam stanowią dwa bieguny, dwa centra, współistniejące w całej ludzkości i w każdym człowieku. “Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje" (Mt 6,21), każdy może dowolnie wybrać oś swojego istnienia. Obiektywna i powszechna podstawa zbawienia odnosi się do całego rodzaju ludzkiego, lecz zbawienie dokonuje się naprawdę, każdy je przyjmuje osobiście, imiennie, dokonując wolnego wyboru i na tym polega olbrzymi dramat Boga. “Bóg może wszystko poza jednym: nie może zmusić człowieka, aby Go kochał" mówi znane stwierdzenie Ojców Kościoła...

Syn Boży staje przed Ojcem jako “Syn Człowieczy". Drugi Adam utożsamia się z pierwszym i zagłębia się w Getsemani w śmiertelnej nocy leku: “Teraz dusza moja doznała lęku (...) właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę!" (J 12,27). Chrystus staje się podmiotem grzechu dobrowolnie przyjętego. Ecce Homo, a gdzie indziej: “To już nie ja żyję, to żyje we mnie Chrystus", ludzkie “Ja" obu Adamów zbiegają się ze sobą, utożsamiają. Jest to “szalona miłość" (manikon eros według określenia Mikołaja Kabasilasa)Boga-Człowieka, Jego miłość ograniczona do upadłego brata.

Ojciec podaje Synowi kielich ludzkich nieprawości, zobowiązuje Go, by przezwyciężył drżenie, strach swojej ludzkiej istoty, strach nie przed cierpieniem fizycznym, lecz przed przytłaczającym ciężarem powszechnego grzechu, przed tajemniczym i groźnym przejściem przez wrota śmierci. Jego krzyk o “oddalenie kielicha" nie został wysłuchany przez Ojca, Jego ludzka wolność musiała przyjąć Krzyż.

“Ojciec jest Miłością, która krzyżuje. Syn jest Miłością ukrzyżowaną, Duch Święty jest niezwyciężoną mocą Krzyża", stwierdził wspaniale metropolita moskiewski, Filaret. W pewnym sensie jest to wspólne Ukrzyżowanie, w którym każda Osoba Trójcy Świętej ma swój własny sposób uczestniczenia w Tajemnicy, a co ikona Trójcy Świętej Rublowa ukazuje z drżeniem, milcząco, tajemniczo. Antropomorfizm, który wprowadzałby teopasjonizm w niezmienną wieczność Boga? Z pewnością nie. Ojcowie wyraźnie dostrzegli antynomię samego Boga. Bóg jest więcej niż Absolutny, ponieważ jest absolutnie sobą i Innym sobą: Bogiem-Człowiekiem, a imię Boga jest względne dla świata. W jaki sposób Bóg może być równocześnie absolutny i względny, jak może być Bogiem Historii i Bogiem w historii, jest tajemnicą Jego Miłości, która przekracza Jego własną transcendencję i winna być czczona, w milczeniu, z drżeniem... Cierpienie ludzkiej natury Chrystusa jest wyczuwalne w Jego Hipostazie, a więc ma swój odpowiednik w trynitamej jedności Boga. Cały kanon eucharystyczny wraz z epiklezą zwraca się do Trójcy Świętej, jest dziełem Trójcy Świętej.

“Duch Święty jest radością, w której wszyscy Trzej mają upodobanie." Jednak krzyk rozbrzmiewający na Krzyżu: “Ojcze, czemuś Mnie opuścił" oznacza, że Duch Święty już nie jednoczy Syna z Ojcem; “Dawca Życia" opuszcza Syna tak, jak Ojciec Go opuścił. Duch Święty staje się niewyrażalnym cierpieniem, w którym wszyscy Trzej się jednoczą. Ojciec pozbawia się Syna, a Syn, jakby w mgnieniu wieczności przechodzi przez boską nieskończoność samotności. Duch Święty, wzajemna miłość Ojca i Syna, składa się w ofierze, na swój sposób przyjmuje Krzyż, aby stać się “niezwyciężoną mocą Krzyża".

Wspaniała ikona Rublowa ukazuje Arcykapłana składającego ofiarę, którą symbolizuję kielich na ołtarzu Trójcy Świętej, gdyż “tak Bóg umiłował świat, że dał Syna swego Jednorodzonego..."

W jaki sposób człowiek może zrozumieć Miłość, która jest miłością na miarę Boga? Dla Chrystusa akceptacja Krzyża oznacza uczynienie grzechu świata, przez współcierpienie, swoim własnym... Krzyż doprowadził do szczytu otchłań niewinności i otchłań ciemności w jednym krzyku: Abba Ojcze...

W kenozie to, co boskie, milknie, a to, co ludzkie woła. Bóg bierze na siebie odpowiedź na własną Sprawiedliwość, ponosi ostateczne konsekwencje swego aktu stworzenia. Miłość bierze na siebie grzech świata, aby wybaczyć każdemu grzesznikowi...

“Nadchodzi władca tego świata. Nie ma on jednak nic swego we Mnie" (J 14,30). - “Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję (...) Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja od siebie je oddaję (...) Taki nakaz otrzymałem od Mego Ojca" (J 10,18). Na niektórych ikonach widać “Człowieka boleści" przeistaczającego w sobie całe ludzkie cierpienie, Elkomenos, samodzielnie wspinającego się na drabinę opartą o krzyż... “To jest wasza godzina i panowanie ciemności" (Łk 22,53). Są to dobrowolnie przyjęte przemoc, zniewagi i morderstwo.

Bóg wymaga od Abrahama ofiary z jego syna bez żadnej gwarancji. Bez całkowitej akceptacji, niezależnej od jakiejkolwiek gwarancji, wiara Abrahama nie osiągnęłaby swojej ostatecznej prawdy, swojego poziomu agonalnego. Tak uderzający tekst Listu do Hebrajczyków (11,31-39) opisuje niezwykle tragiczny los proroków. Zawiera się w nim cała teologia porażki i rozczarowania, lecz w jej świetle porażka okazuje się najwspanialszym zwycięstwem: “Gdyż Bóg lepszy los im zgotował"..., lepszy niż pozorny sukces. Ponieważ życie proroków jest zapowiedzią tragicznego losu Boga w świecie i z nim się utożsamia. “Baranek zabity przed założeniem świata" został zawieszony nad otchłanią “bez formy i treści", co może również znaczyć - bez żadnej gwarancji. Optymistyczne teodycee zawsze budują prosty i racjonalny system przyjaciół Hioba. Otóż wolność ludzka, “druga wolność", jak mówią Ojcowie, aby być prawdziwa, to znaczy na obraz Boży, powinna być nieprzewidywalna nawet dla Boga, powinna być uczyniona taką przez Jego wolną decyzję zarzucenia na Bożą Wszechwiedzę zasłony Jego kenozy. Bóg opuszcza szczyt swego milczenia i podejmuje ryzyko bezsensownego zakładu, który trzyma Jego Miłość. Na Krzyżu Bóg przeciwko Bogu wziął stronę człowieka. Poświęca własnego Syna do tego stopnia, że żaden Anioł nie może zapobiec Jego śmierci, a jako gwarancję daje słowa: “Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie" (Łk 18,8)?

Dający życie Krzyż jest jedyną odpowiedzią na ateistyczny proces królowania zła. Można tutaj odnieść do Boga najbardziej paradoksalne pojęcie, pojęcie słabości, która oznacza zbawienie przez dobrowolną miłość: “Bóg pojawia się i wyznaje swoją miłość i błaga, żeby Mu ją odwzajemnić (...) odepchnięty, czeka przed drzwiami (...) Za całe dobro, które nam wyświadczył, prosi w zamian tylko o naszą miłość; w zamian za naszą miłość mnoży wszystkie nasze długi".* (Mikołaj Kabasilas,Życie w Jezusie Chrystusie, VI.)

Wobec cierpienia, wobec wszelkiej formy zła jedyną odpowiednią wydaje się odpowiedź, że “Bóg jest słaby" i że może tylko cierpić razem z nami. Słaby na pewno nie w swojej wszechmocy, lecz w swej ukrzyżowanej Miłości...

Chrystus na Krzyżu przyjął samą śmiertelność. Moc śmierci ma swoją autonomię, lecz Chrystus oddaje swoją śmierć Ojcu i dlatego w Chrystusie śmierć umiera: “Przez śmierć zwyciężył śmierć". Od tej chwili żaden człowiek nie umiera samotnie, Chrystus umiera wraz z nim, by razem z sobą powołać go do zmartwychwstania.* (Ojciec Sergiusz Bułgakow w swojej Snfiologii śmierci opisuje własne doświadczenie podczas ciężkiej choroby - tego współ-umierania, tej śmierci z Chrystusem.)Około XI w., w Bizancjum,* (Zob. zdobiony rękopis z klasztoru Studiosz 1066 r.,BntishMuseum, przypis 19352.) na ikonach miejsce Chrystusa odzianego w tunikę z krótkimi rękawami, żywego, z otwartymi oczami i prosto trzymającego się na krzyżu (jest to dziedzictwo przekazane z Palestyny, Syrii i Kapadocji) zajmuje Chrystus nagi i zmarły, z głową pochyloną i ciałem lekko przegiętym na bok. Ciało Chrystusa jest nagie, tylko biodra przewiązuje przepaska; elegancja jej fałd podkreśla piękno linii. Zamknięte oczy wskazują, że Chrystus naprawdę nie żyje, lecz równocześnie oblicze, zwrócone w stronę Theotokos, sprawia raczej wrażenie głębokiego snu, co zresztą wyraża dogmatyczna prawda: niepodlegalność ciała zepsuciu w stanie śmierci: “Życie usnęło, a piekło zadrżało z przerażenia" (nabożeństwo Wielkiej Soboty, troparion tonu 2).* ( Czasami widać  strugę krwi, która była znakiem utrzymującego się życia: “ciało i woda ciepłe wypłynęły z boku Pana Jezusa nawet po Jego śmierci", przypomina sobór piąty-szósty w swoim 31 kanonie. Z tej doktryny wywodzi się obrządek Zeon liturgii bizantyjskiej - do krwi Chrystusa dodaje się trochę ciepłej wody i w ten sposób jest ona krwią żywą, ciepłą, spneumatyzowaną.)
 

Na Wschodzie Ukrzyżowany nigdy nie przedstawia realizmu ciała wycieńczonego i martwego ani doloryzmu agonii. Zmarły i uspokojony, Chrystus nie stracił nic ze swej królewskiej szlachetności i zachowuje swój majestat, jak mówi święty Jan Chryzostom* (PC 49, 413.): “Widzę Go ukrzyżowanego i nazywam Królem".

Krzyż ma trzy poprzeczki. Poprzeczka najniższa, pod stopami Pana Jezusa, jest lekko pochylona. To scabellum pedum (Dz 2,35; Ps 109), z jednej strony pochylone ku dołowi, wyobraża los łotra z lewej strony, a podniesione ku górze z drugiej strony - los łotra znajdującego się po prawej stronie. Troparion Nony porównuje Krzyż z wagą przeznaczenia. Jako “waga sprawiedliwości" i wyrwa w wieczności, krzyż pośrodku jest niczym pomost łączący Królestwo z piekłem.

Ikona Ukrzyżowania w pionie krzyża pozwala widzieć descensus i ascensus Słowa. “Chrystus na krzyżu, mówi Jakub z Saruga* (Homilia o wizji Jakuba, 95.) stał na ziemi niczym drabina bogata w szczeble". Krzyż jest “drzewem życia zasadzonym na Golgocie"* , ( Oficjum Święta Podwyższenia Krzyża (14.09) miejscem wielkiej “walki kosmicznej". Dzieje Andrzeja uściślają: “jedną część umieszczoną jest w ziemi, aby połączyć rzeczy, które są na ziemi i w piekle, z rzeczami niebieskimi". Dlatego na ikonach dół krzyża zagłębia się w czarnej jaskinii, w której spoczywa głowa Adama*  (Orygenes,PG91,1309B.) Golgota bowiem jest “miejscem czaszki" (J 19,17). Ten symboliczny szczegół ukazuje głowę pierwszego Adama, a w nim całą ludzkość, skropioną krwią Chrystusa.

Tło architektoniczne ukazuje mury Jeruzalem. Chrystus cierpiał poza murami miasta i wierni powinni iść Jego śladem: “Nie mamy tutaj trwałego miasta" (Hbr 13,11-14). U góry jasne tło nieba podkreśla, według świętego Atanazego i świętego Jana Chryzostoma, kosmiczne znaczenie krzyża, który oczyścił powietrze z diabelskich mocy.* (PG 25, 140 A C; O Krzyżu, PC 9,49, 408-9.)

Ziemista barwa ciała odsuwa je w głąb i poprzez kontrast podkreśla ciemny krzyż męki. Krzyż jest mocno utwierdzony w podłożu, podczas gdy wiszące na nim ciało wyznacza szlachetną krzywą, która pozbawia je ciężaru, czyni lekkim i jakby niematerialnym. Ciało pochyla się w stronę Matki Bożej, która wciąż stoi po prawej stronie krzyża i zdaje się cała w swym porywie wznosić ku Synowi. Jej prawa dłoń wskazuje krzyż, a lewa, przez swoją nieruchomość, podkreśla ruch prawej, palce ściskają gardło, jakby chciały opanować skurcz wywołany niewyrażalną boleścią. Tak więc tragiczny głos milczenia przechodzi tylko z jednej dłoni do drugiej. Matka Boża nie może się ruszyć, jest jakby zasklepiona w boleści, miecz przeszył jej duszę. W swoich ciemnych szatach odcina się od ziemistego jakby i nierzeczywistego ciała Syna.

Jan, ubrany w jaśniejsze barwy, znajduje się po lewej stronie, trochę dalej od krzyża. Jego dłoń wspiera lekko pochyloną głowę i zdaje się kierować myśli ku Chrystusowi. Jan patrzy przed siebie, jego spojrzenie zdaje się zagubione w nieskończoności lub skierowane do wnętrza, a zamyślony rozważa tajemnicę Męki.

Zbawiciel na krzyżu nie jest zwyczajnie zmarłym Chrystusem, jest Kyriosem, Panem własnej śmierci i Panem swego życia. Męka nie wywołała w Nim żadnej zmiany. Pozostaje Słowem, Życiem wiecznym, które wydaje się na śmierć i przezwycięża ją. “Kiedy Ty, Chryste, zostałeś ukrzyżowany, całe stworzenie widząc to zadrżało, zatrzęsły się osnowy ziemi z lęku przed Twą mocą" (Apostychesy 3 tonu jutrzni Wielkiego Piątku).

Bóg-Człowiek ukazuje się w swym podwójnym i niepodzielnym wymiarze: z Bogiem w wymiarze wyższym, z człowieczeństwem w wymiarze niższym. Aniołowie unoszą się nad wierzchołkiem krzyża i to jest niebo, a postacie u stóp krzyża, święta niewiasta i setnik Longin, wyobrażają ludzkość.

Kontemplującym ikonę nasuwa się na myśl piękna refleksja Mikołaja Kabasilasa: “Serce ludzkie zostało stworzone z myślą o Chrystusie - przepastna szkatuła, mogąca pomieścić samego Boga (...) Oko zostało stworzone dla światła, ucho dla dźwięków, wszystkie rzeczy dla swego celu a pragnienie duszy - by wznosić się ku Chrystusowi".* (Życie w Jezusie Chrystusie.)


Niniejszy tekst stanowi fragment książki Paula Evdokimova "Sztuka ikony. Teologia Piękna", Wydawnictwo Księży Marianów, Warszawa 1999, s. 255 - 262.
© Copyright by Świat prawosławia 2002r.